Za umową o współpracy wojskowej i technicznej pomiędzy tymi krajami, drzemiącą w szufladach od 19 lat, a przyjętą nazajutrz po wizycie w Kinszasie rosyjskiego wiceministra spraw zagranicznych Michaiła Bogdanowa, szybko pojawiły się konkretne czyny. I tak generał Denis Kalume, szkolony w belgijskiej Królewskiej Szkole Wojskowej i uznawany za jednego z oficerów najbliższych szefowi państwa, został mianowany na stanowisko ambasadora w Rosji i jednocześnie według niektórych źródeł w Kinszasie wylądowało ponoć 300 rosyjskich techników i innych „ekspertów”.

Pozostało 90% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej