Europejscy i amerykańscy urzędnicy zgodnie twierdzą, że na spotkaniu 16 lipca w Helsinkach prezydent USA Donald Trump poprosi prezydenta Rosji Władimira Putina o pomoc w ograniczeniu obecności irańskich wojsk w Syrii. Niektórzy przedstawiciele waszyngtońskiej administracji widzą zalety takiej współpracy – przyznał wysoki rangą europejski dyplomata, jeden z kilku, którzy ostatnio omawiali tę kwestię ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami.

27 czerwca podczas wystąpienia w Kongresie sekretarz stanu Mike Pompeo wyraził zaniepokojenie obecnością Iranu w Syrii.

– Gdyby Rosjanie pomogli wyrzucić stamtąd Irańczyków, byłbym pełen uznania – zapowiedział. Dodał, że to, czy Moskwa rzeczywiście byłaby w stanie to zrobić, pozostaje „kwestią otwartą”.

Republikański senator Lindsey Graham, który często rozmawia z Trumpem, zdradził w wywiadzie, że niektórzy wysocy rangą urzędnicy są zainteresowani pomysłem i „zmierzają do jego realizacji”. Dodał, że za takim rozwiązaniem lobbuje mocno Izrael, jeden z najbliższych sojuszników USA. Obecność irańskiego wojska w Syrii to duże zmartwienie dla Izraela, który rozpoczął regularne naloty na znajdujące się tam irańskie siły.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej