Na jednym z najsłynniejszych rzymskich tarasów 64-letni Steve Bannon, (były) Rasputin na dworze Donalda Trumpa, czarny rycerz światowego populizmu, jest otoczony przez swoich wiernych. W koszulę ma wpiętą małą szpilkę ze znaczkiem Rassemblement National, nowego ruchu Marine Le Pen.

– Miałem pierwszy tę szpilkę. Dał mi ją mój przyjaciel Louis Aliot [jeden z najważniejszych przedstawicieli francuskiej skrajnej prawicy] – chwali się Bannon.

Po utworzeniu populistycznego i – przynajmniej częściowo – radykalnie prawicowego rządu w Europie wydaje się, że wszystkie drogi nowej prawicy na świecie prowadzą do Rzymu.

– Przyjechałem tu po raz pierwszy w czasie głosowania – mówi Bannon, po zaprzysiężeniu Giuseppe Conte na nowego premiera – aby zobaczyć energię, która eksplodowała przy powołaniu rządu Ligi Północnej i Ruchu 5 Gwiazd (M5S). Bardzo ważne jest przezwyciężenie podziału na prawicę i lewicę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej