http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie płacz Ewka, nauczymy Cię

Ewa Furtak
2011-09-06, ostatnia aktualizacja 2011-09-06 18:24

Metamorfozę od zwolenniczki papieru i kredy po prawdziwą entuzjastkę internetu i komputera przeszła ucząca od 35 lat polonistka z bielskiego "Mechanika". Rozpoznaje ją wiele obcych osób, odkąd film z jej udziałem znalazł się na Youtube

Ewa Malcher w towarzystwie uczniów z mechanika w Bielsku-Białej
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Ewa Malcher w towarzystwie uczniów z mechanika w Bielsku-Białej
Do udziału w projekcie Szkoły 2.0 namówili ją uczniowie, choć nigdy przed nimi nie kryła, że nie jest biegła w komputerach i internecie, a wręcz przeciwnie, przyznawała, że stwarza jej to ogromne trudności.

- Pani profesor, nie tak. Teraz musi się pani uśmiechać. Potem będzie ta scena z laptopem, o której mówiliśmy - Dawid Szczotka i Mateusz Dzida tak długo męczyli swoją nauczycielkę, póki nie byli pewni, że film, o tym jak udało im się zrealizować siódmy punkt kodeksu projektu Szkoła 2.0, czyli "Nauczcie tego dorosłych", wyjdzie tak, jak sobie to zaplanowali.

Na szczęście aktorka grająca pierwszoplanową rolę, czyli Ewa Malcher, polonistka z bielskiego Zespołu Szkół Elektronicznych, Elektrycznych i Mechanicznych, stanęła na wysokości zadania. Równie utalentowani okazali się scenarzyści, uczniowie. - Wszystkie moje miny i gesty w tym filmie to ich pomysł - zapewnia nauczycielka. - Wysłali mi nawet gotowy już, zmontowany film do akceptacji. Pełen profesjonalizm! - dodaje.

Szkolna premiera filmiku "Nie płacz Ewka" odbyła się przed zakończeniem roku szkolnego, film nagrodzono rzęsistymi oklaskami. Trafił na serwis Youtube.pl, obejrzało go już prawie pół tysiąca osób. Na festiwalu projektów 2.0 w Warszawie pani Ewie "dzień dobry" mówiły nieznajome osoby - inni nauczyciele, uczniowie, dziennikarze. Okazało się, że rozpoznają ją właśnie dzięki filmowi.

- Udział w filmie to była dla pani najtrudniejsza rzecz w tym projekcie? - pytamy polonistki. Ale ona się tylko śmieje i mówi, że dla osoby, która od ponad 35 lat "występuje" codziennie przed uczniami, to żaden problem. W projekcie były dużo trudniejsze rzeczy.

Dziś dla polonistki wymarzona szkolna pracownia języka polskiego powinna mieć komputer z dostępem do internetu, projektor, ekran... - I nie chodzi o to, żeby nowoczesne urządzenia zastąpiły nauczyciela. Żywego słowa nic nie zastąpi, ale komputer i internet to rewelacyjne pomoce naukowe. Wiersz może przeczytać nauczyciel. Ale można też odtworzyć, jak recytuje go np. znany aktor. W ten sposób uczniowie będą też mieli przy tej okazji kontakt ze sztuką - tłumaczy.

Przyznanie się do tego, że czegoś się nie umie czy też nie wie, nie było dla niej powodem do wstydu. - Dziś uczniowie szkół średnich to pokolenie, które od urodzenia ma do czynienia z komputerami. Można się od nich wiele nauczyć. Jeśli ktoś chce i nie uważa, że już pozjadał wszystkie rozumy i niczego uczyć się nie musi - uważa polonistka. - Człowiek uczy się przez całe życie.

A ta nauka to nie tylko nowe technologie. Dzięki projektowi 2.0 dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy o czasach napoleońskich, bo w jednym z zadań uczniowie mieli sprawdzić, jakie nowe produkty wchodziły na rynek w tamtych czasach i jak można byłoby je we współczesnych czasach zareklamować. Odbył się też np. "Sąd nad promieniotwórczością". Same ciekawe rzeczy.

Mówi, że niektórzy nauczyciele myślą, że przyznając się do tego, że czegoś nie potrafią lub nie wiedzą, stracą autorytet, ale to nieprawda. Uczniowie bardziej cenią szczerość niż ślepe upieranie się przy swoim.

Co sprawiło jej największą trudność? - Pewno nikt nie zgadnie, ale... załączniki w e-mailach - wyjawia. Ale to już przeszłość. Dzisiaj wysłanie e-maila nawet z dużą ilością załączników nie stanowi dla pani Ewy żadnego problemu.

Nauczyła się też np., że status "niedostępny" w opisie na Gadu-Gadu wcale nie oznacza, że tego kogoś tam gdzieś w sieci nie ma. Wystarczy napisać takiej osobie wiadomość "proszę o kontakt, to pilne" i już za chwilę jest odpowiedź. - Gadu-Gadu jest wciągające. Podoba mi się to, że można rozmawiać z kilkoma osobami naraz - mówi polonistka. Zaczęła korzystać także ze Skype'a, rozmawia tak ze znajomymi za granicą.

W jaki jeszcze sposób umiejętność sięgania po nowe technologie pomaga jej w codziennym życiu i w pracy? Jest tego dużo. Weźmy pod uwagę np. takie ściąganie. Czasy, gdy uczniowie chowali w skarpetkach zapisane drobnym maczkiem zwitki papieru, to odległa przeszłość. - Dzisiaj używają telefonów komórkowych, za ich pośrednictwem mają przecież dostęp do sieci. Bardzo zwracam na to uwagę - opowiada polonistka.

Dzięki udziałowi w projekcie dostała także oręż do walki z tymi uczniami, którzy zamiast samodzielnie napisać pracę, szukają gotowca w internecie. Kto potrafi korzystać z wyszukiwarki, namierzy takich plagiatorów bez najmniejszego problemu. Wystarczy tylko wpisać np. w Google'a podejrzaną frazę. - Działa to zwłaszcza wtedy, jak ktoś kopiuje bezmyślnie, z błędami - ostrzega uczniów polonistka.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1