http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak uwolnić szkolne komputery

Rozmawiała Aleksandra Pezda
2010-09-30, ostatnia aktualizacja 2010-09-30 13:39

- Nie powinniśmy pytać o dostępność komputerów w szkole, ale o kompetencje nauczycieli. Bez nich nawet najlepszy sprzęt będzie się w szkole marnował - rozmowa z dr Katarzyną Winkowską-Nowak, matematyczką, wykładowcą SWPS w Warszawie

Matematyk Katarzyna Winkowska-Nowak
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Matematyk Katarzyna Winkowska-Nowak
ZOBACZ TAKŻE
Aleksandra Pezda: W pracowniach komputerowych odbywają się zwykle wyłącznie lekcje informatyki, po których komputery zamykane są na klucz. Jak to zmienić?

Katarzyna Winkowska-Nowak: Nie skupiałabym się aż tak na sprzęcie. Prawie każda szkoła ma pracownię komputerową, w klasach bywają dodatkowe komputery, rzutniki, tablice multimedialne. Problem jest w czym innym...

Jak to? Nie trzeba walczyć o więcej komputerów dla szkół?

- Masowa akcja doposażania szkół nie jest możliwa z przyczyn finansowych. A programowi "Komputer dla każdego ucznia" jestem przeciwna. Uczniowie najczęściej mają komputery w domach, niektórzy nawet kilka. Lepszym wyjściem byłby program "Komputer dla nauczyciela". Bo to nauczyciele powinni mieć laptopy i rzutniki w każdej klasie.

Nie powinniśmy jednak pytać o sprzęt, ale o nauczycieli i ich kompetencje. Bez nich nawet najlepszy sprzęt będzie się w szkole marnował.

Chodzi pani o nauczycieli informatyków?

- Nie! To właśnie informatyków trzeba uwolnić - od nadmiaru oczekiwań. Szkolny informatyk nie może być jednocześnie administratorem serwera, stróżem pracowni informatycznej, sekretarką, która drukuje wszystkie pisma, naprawia komputery i jeszcze prowadzi szkolną stronę WWW. Jego zadaniem powinno być wyłącznie prowadzenie lekcji informatyki - bo to jest nauczyciel, nie technik komputerowy.

W obliczu takich oczekiwań opiekun pracowni niechętnie udostępnia ją kolegom. Bo jak mu ktoś w komputerach coś popsuje, to nikt inny, tylko właśnie on będzie siedział po nocach i to naprawiał.

Żeby więc sprzęt "wyszedł" z pracowni, musi pojawić się więcej nauczycieli, którzy się nim potrafią posługiwać.

Znam szkołę, w której dyrektor zatrudnił dodatkowego pracownika tylko do obsługi technicznej komputerów.

- I to jest najlepsze wyjście. Jednak zawsze znajdą się szkoły, które powiedzą od razu: u nas to się nie uda. Tam lepiej postawić na szkolenia nauczycieli innych przedmiotów. To wprawdzie nie rozwiąże problemów technicznych, ale przynajmniej nauczyciele ci przejmą część obowiązków informatyków. Będziemy w nich mieli także takich ewangelizatorów nowego. To oni, po pierwsze, pokażą innym, że się da, po drugie - wyszkolą swoich kolegów. Mogą robić także dla innych szkół np. pokazy lekcji z zastosowaniem nowych technologii.

Ich praca spowoduje w efekcie wzrost kompetencji w całym gronie pedagogicznym.

I tylko tych już wyuczonych wpuszczać do pracowni?

- Przecież nie chodzi o to, żeby każda lekcja odbywała się w pracowni. Są różne poziomy stosowania nowych technologii.

Pierwszy polega na tym, że nauczyciel przygotowuje sobie i uczniom materiały do lekcji - jest ich w sieci mnóstwo, są darmowe oprogramowania do nauki wielu przedmiotów, choćby GeoGebra do matematyki i algebry, z którą sama pracuję. Można przygotować opracowania, animacje, klasówki dla uczniów. I albo udostępniać im to w sieci na platformach edukacyjnych czy specjalnie przygotowanych stronach internetowych, albo drukować, kserować do wykorzystania na lekcji.

Inny poziom to wykorzystywanie na lekcji materiałów z komputera z rzutnikiem albo tablicą multimedialną. To już jest dobrze.

Kolejny etap to uczenie dowolnego przedmiotu z uczniami siedzącymi przed komputerami. To potrafi już naprawdę sprawny nauczyciel, który umiejętnie dobierze zadania i... nie potrzebuje pomocy informatyka, żeby obsłużyć komputery.

Jak udostępnić pracownię uczniom? Zostawiać otwartą na przerwach? Po południu uruchomić kawiarenkę internetową?

- Do tego oczywiście znowu potrzeba opiekunów pracowni - jeden szkolny informatyk tego nie obsłuży na przerwach i po godzinach. Potrzebne by też były luźne stanowiska komputerowe w szkole, podobne do tych, które już są w bibliotekach.

Ważne jest, żeby w szkole stworzyć dobry klimat dla nowych mediów. To dyrektor musi wiedzieć, że nowe media są ważne. Ten, kto układa plan zajęć, musi mieć na uwadze konieczność wspólnego korzystania z pracowni. Ci nauczyciele, którzy potrafią pracować z nowymi mediami powinni dostać na swoje pomysły więcej czasu - znam takie szkoły, w których nauczyciele w ramach swojego czasu pracy realizują takie projekty. Grono pedagogiczne powinno poczuć, że to jest wspólny, ważny cel.

A dlaczego właściwie nowe technologie są w szkole ważne? I bez nich uczniowie zdają maturę.

- A dlaczego uczniowie unikają przedmiotów ścisłych? Bo są trudne i monotonne. Problemem jest więc motywacja. A można matematykę i inne ścisłe przedmioty uczynić łatwiejszymi i atrakcyjnymi. Właśnie poprzez włączenie komputera i internetu. Na GeoGebrze i w wielu innych programach można pokazywać m.in. rewelacyjne animacje, które pozwolą im zrozumieć nawet zaawansowane pojęcia matematyczne.

Komputer pomaga też wpłynąć na wyobraźnię. Dzięki temu moi studenci rozumieją np. przebieg zmienności funkcji i do czego się im w życiu może przydać, np. obserwujemy w animacji jak przyrastają odsetki w kredycie. Nie mówię też o pochodnej, że to "granica ilorazu różnicowego" - też pokazuję animację. I wszystko jest jasne.

W Norwegii np. matura z matematyki jest podzielona na dwie części: jedna polega na rozwiązywaniu zadań z długopisem w ręku, druga - na rozwiązywaniu zadań w komputerze. Po co? No przecież od studenta, a potem pracownika, wymaga się biegłości w wykorzystywaniu narzędzi komunikacyjnych. Gdzie się tego mają uczyć, jak nie w szkole?

Nauczyciele są już szkoleni z nowych mediów - również MEN finansuje mnóstwo takich kursów.

- Jakoś niewiele z tego wynika. Na I Ogólnopolskiej Konferencji GeoGebry przeprowadziliśmy wśród ponad dwustu nauczycieli ankietę: czego im brakuje, jeśli chodzi o kontakt z nowymi mediami. Odpowiedzieli: takich wydarzeń! Czyli darmowych szkoleń i pokazów o materiałach, programach i możliwościach internetu. Oni ciągle nie potrafią sami z tego korzystać.

GeoGebra jest przetłumaczona na polski od czterech lat. Jest to darmowe oprogramowanie, łatwo się nim nawiguje, barier właściwie nie ma. W Niemczech wejść na stronę GeoGebry jest w ciągu miesiąca ok. 37 tys. W Polsce, gdzie jest dwa razy mniej ludności, wejść jest 30 razy mniej - niespełna półtora tysiąca. I to nieprawda, że w niemieckich szkołach jest dużo więcej komputerów. Oni po prostu chwytają każdą innowację - nasi nauczyciele tego nie potrafią. A metodyków edukacji medialnej brak. My sobie musimy tę kadrę budować.

dr Katarzyna Winkowska-Nowak - matematyczka, wykładowca SWPS w Warszawie, dyrektor Warszawskiego Centrum GeoGebry, współautorka książki "Szkoła w dobie internetu"

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':