E-podręczniki pojawiają się w programie wyborczym PO: to wysokiej jakości interaktywne podręczniki do wszystkich przedmiotów w klasach IV-VI. Będą do roku 2015 dostępne w internecie dla każdego. To lżejsze tornistry dla uczniów, mniejsze wydatki dla rodziców. Ale czytamy też, z większym zrozumieniem, że będzie to albo uzupełnienie programu nauczania, albo alternatywa dla podręczników papierowych.
Czyli hasło schodzi na ziemię - idzie faktycznie o e-zasoby, które można wykorzystywać w cyfrowej szkole. Gdyby te materiały były na tyle atrakcyjne w formie i treści, że dzieciaki same by je chętnie oglądały... Można by wtedy, idąc tropem niektórych edukatorów, odwracać tradycyjny porządek - uczeń uczyłby się w domu, a w szkole to rozwijał.
Nauczyciel musiałby poruszać się ze swobodą w świecie technologii informacyjno-komunikacyjnych, by skutecznie i ciekawie uczyć swego przedmiotu. Nie może wstydzić się, że w pewnych rzeczach będzie gorszy od uczniów, raczej powinien tę ich przewagę wykorzystać. Nauczyciel musiałby też mieć odpowiedni sprzęt komputerowy, na którym i w szkole, i w domu opracowywałby zajęcia oraz komunikował się z uczniami. Uczniowie też muszą mieć sprzęt. Co zrobić jednak z tymi, które nie mają?
A szkoły? Klasy laptopowe? Laptop nauczyciela z rzutnikiem? A może
tablet? A może smartfon uzupełniony o ekrany i klawiatury?
Kto przełamie nawyki szkoły, nastawionej dziś na uczenie jak sto lat temu? I kto za to zapłaci? O tym m.in. będziemy dyskutować 7 grudnia od godz. 11 w redakcji "Gazety Wyborczej", ul. Czerska 8-10 w
Warszawie.
Naszymi gośćmi będą przedstawiciele rządu, nauczyciele, wydawcy oraz polscy i zagraniczni eksperci zajmujący się nowoczesną edukacją.
Organizatorami debaty są: "Gazeta Wyborcza" i Centrum Edukacji Obywatelskiej. Wstęp wolny, mile widziana rejestracja e-mailowa: e-podrecznik@gazeta.pl.
Więcej informacji na: wyborcza.pl/szkola20, www.ceo.org.pl/szkolazklasa2zero.