Żałuję, że urodziłam w Polsce

Ewa
2011-05-31, ostatnia aktualizacja 2011-07-18 12:31

"Poród fizjologiczny - ja wiem, co to jest!" - pisze autorka listu ["Gazeta" z 1 maja]. Pisze o konieczności edukacji nie tylko personelu, ale i kobiet. Pomija jednak najważniejszy element, dzięki któremu wspomina swój poród jako przeżycie intymne i scalające jej rodzinę. Tym czynnikiem są pieniądze.

List
.
List
Autorka może mi wierzyć, że gdyby nie zdecydowała się na prywatną położną, to pomimo swojej wizji porodu, wiedzy i determinacji, aby ochronić dziecko przed "obcymi dłońmi obracającymi nim w powietrzu", niemal na pewno spotkałoby ją to, co jest udziałem kobiet, których nie stać na prywatną opiekę podczas porodu.

Ja nikomu nie zapłaciłam i mój poród, mimo pozytywnego nastawienia, niewielkiego bólu fizycznego (ból porodowy w moim przypadku był, co mnie zaskoczyło, stosunkowo niewielki), to była prawdziwa trauma. Położna na mnie krzyczała, lekarz mimo moich protestów przebił mi pęcherz płodowy i naciskał na mój brzuch. Wspominam poród jako walkę, upokorzenie, stratę. W jego wyniku zostałam mocno nacięta, bez mojej zgody, a nawet wiedzy, a to spowodowało uszkodzenie, którego skutki odczuwam do dziś. Od czasu porodu bezskutecznie walczę o sprawiedliwość. Skargi do dyrektora szpitala, NFZ, rzecznika praw pacjenta, prokuratury, sądu były umarzane, ponieważ stwierdzano, że skoro lekarz nie zaznaczył w dokumentacji medycznej, że działał wbrew mojej woli, to znaczy, że tego nie zrobił. Uszczerbek na zdrowiu, jaki poniosłam, jest bagatelizowany, choć uniemożliwia mi prowadzenie normalnego życia seksualnego.

Przekonałam się, że w Polsce nie tylko bezpłatny "poród po ludzku" jest fikcją, fikcją są też prawa pacjenta. Czasem żałuję, że nie dałam łapówki - nie oszukujmy się, tylko nieliczne szpitale mają oficjalne cenniki, w większości świetnie ma się szara strefa - i to też jest dla mnie przerażające, bo pokazuje, co ze mną zrobili ludzie, w których dobrą wolę wierzyłam, przekraczając progi szpitala. Wniosek z tego jest taki, że prawdziwym problemem w Polsce jest to, że poród po ludzku jest możliwy, ale tylko za pieniądze, stał się przywilejem bogatych, wykształconych kobiet, stał się też powszechnie akceptowany i uznawany za normalny (wystarczy przejrzeć fora internetowe, gdzie kobiety wymieniają się cenami i namiarami). To straszne, że nikt nie piętnuje tego jako skandalu i przestępstwa. Przecież z tym trzeba walczyć!

Pracuję na jednym z polskich uniwersytetów, nie brakowało mi wiedzy o fizjologii porodu czy znajomości moich praw. Nie spodziewałam się jednak, że lekarz użyje wobec mnie siły i pozostanie bezkarny. Nigdy nie przestanę żałować, że urodziłam dziecko w Polsce. f

Więcej o zaletach pierwszego kontaktu czytaj na pierwszykontakt.org
Więcej o ciąży i porodzie czytaj na eDziecko.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1