http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska prezydencja: Stawiamy na wzrost gospodarczy

Leszek Baj, Patrycja Maciejewicz
2011-04-20, ostatnia aktualizacja 2011-04-20 14:55

Polska przejmie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej w czasie, gdy krajami Unii targają największe od lat problemy gospodarcze. Bez ich rozwiązania Europa nie ma co liczyć na zwiększenie konkurencyjności swoich gospodarek, szybszy wzrost, a co za tym idzie, poprawę jakości życia

Euro
Fot. Gazeta.pl
Euro
PKB_UE_USA
PKB_UE_USA
Unia Europejska od lat próbuje poprawić konkurencyjność swojej gospodarki. Stawia na innowacje, zachęca do inwestowania w badania i rozwój, dążenia do zwiększania aktywności zawodowej czy zwiększania efektywności energetycznej.

Tylko w ten sposób można poprawić produktywność i sprawić, że gospodarki krajów unijnych zaczęły się szybciej rozwijać. Problem w tym, że kolejne unijne strategie nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

Od 2000 r. Unia wdraża tzw. strategię lizbońską. Po dziesięciu latach okazała się ona jednak - przynajmniej częściowym - niewypałem. Dowód? Od 2000 r. gospodarka strefy euro rozwijała się średnio każdego roku o 0,5 pkt proc. wolniej niż amerykańska. Nawet jeśli dodamy kraje spoza strefy euro, to średni wzrost PKB niewiele przekroczył 1,5 proc. W USA był na poziomie 1,9 proc.

W zeszłym roku Komisja Europejska przyjęła nową strategię na kolejną dekadę - Europa 2020. Jej cele długoterminowe to zrównoważony rozwój gospodarczy, więcej miejsc pracy czy redukcja biedy. Ale jak osiągnąć te cele, jeśli kraje strefy euro są pogrążone w największym kryzysie od lat? Grecja, Irlandia, a ostatnio także Portugalia musiały prosić o wielomiliardową pomoc finansową w związku z fatalnym stanem swoich finansów publicznych.

Grunt to wzrost

Polska, która od lipca obejmuje przewodnictwo w Radzie UE, będzie musiała przypilnować naprawy europejskich gospodarek. - Naszym celem będzie lepsze zarządzanie gospodarcze w UE, które pomoże przyspieszyć wzrost, przeprowadzić reformy strukturalne i konsolidację finansów publicznych - mówi Patryk Łoszewski, dyrektor departamentu UE w resorcie finansów.

Na razie oficjalny program naszej prezydencji nie jest jeszcze skończony, ale polski rząd ma pomysł, jak zrobić krok do przodu. - Chcemy wybrać wąską grupę spraw, które będzie można zakończyć za naszej prezydencji, i pokazać, że produkcja unijnej legislacji to nie tylko czcze gadanie - mówi Małgorzata Kałużyńska, dyrektor w departamencie polityki ekonomicznej MSZ.

- Wzrost gospodarczy będzie naszym priorytetem - mówi Paweł Karbownik, szef wydziału ekonomicznego w departamencie polityki ekonomicznej resortu spraw zagranicznych. - Mamy doświadczenie w tym zakresie, przeszliśmy transformację gospodarczą, no i byliśmy zieloną wyspą podczas kryzysu.

"Naprawa finansów publicznych i stawianie na wzrost gospodarczy nie są alternatywami" - napisali premierzy dziewięciu państw UE (w tym Donald Tusk) we wspólnym liście z 18 marca. "Nie można opóźniać pierwszego, by osiągnąć drugie - bez dyscypliny fiskalnej nie stworzymy podstaw dla trwałego, silnego wzrostu w przyszłości" - piszą premierzy. I zagrzewają, by jak najszybciej ograniczyć marnotrawstwo publicznych środków, wydawać mądrze i z rozwagą, a także obniżyć dług, jednocześnie inwestując we wzrost. Czy to wykonalne?

Polscy urzędnicy nie mają złudzeń, że w ciągu pół roku prezydencji uda się wszystko załatwić. Chcą jednak pokazać, że możliwe jest porozumienie w kluczowych dla wzrostu gospodarczego kwestiach i działaniach, które poprawią konkurencyjność UE. Chodzi np. o ułatwienia w handlu czy funkcjonowaniu przedsiębiorstw.

A wzrost to usługi

Wzrostu gospodarczego nie uda się wzmacniać, zapominając o sektorze usług. - Przypada na niego ponad dwie trzecie unijnego PKB i zatrudnienia, a w ostatnich latach wszystkie nowe miejsca pracy w ujęciu netto powstały właśnie w tym sektorze - wymienia Małgorzata Kałużyńska.

Problem jednak w tym, że wspólny z definicji rynek unijny, w rzeczywistości poszatkowany jest licznymi barierami. - Np. polska firma montująca windy w wieżowcach chce wejść na francuski rynek. Tymczasem okazuje się, że najpierw musi tam stać się członkiem siedmiu stowarzyszeń, przedstawić odpowiednie dokumenty itp. Jeśli ma w perspektywie duże kontrakty, to pewnie się pokusi o wypełnienie takich wymogów. A jeśli nie ma bądź w ogóle jest to mała czy średnia firma, to w ogóle ten rynek pozostaje dla niej zamknięty - wyjaśnia Maciej Duszczyk, który przez wiele lat pracował w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, a dziś jest członkiem zespołu doradców strategicznych premiera.

Okazuje się, że tylko 20 proc. usług w Unii jest świadczona transgranicznie. Komisja Europejska chce poprawić tę statystykę dzięki nowej dyrektywie usługowej. Znane są już jej zręby, a konkretne zapisy mają powstać w czasie naszej prezydencji.

Chodzi m.in. o: •  ułatwienia dostępu do finansowania z funduszy typu venture capital (jeden fundusz może bez przeszkód świadczyć usługi we wszystkich 27 państwach), •  stworzenie paszportu zawodowego (potwierdzałby kwalifikacje pracownika i byłby uznawany w całej Unii), •  rozwój handlu cyfrowego (powszechne uznawanie podpisu elektronicznego i łatwiejsze uznawanie reklamacji).

- Potencjalne korzyści gospodarcze płynące z wdrożenia dyrektywy usługowej można oszacować na łączną kwotę sięgającą 140 mld euro. To dałoby rozłożony w czasie dodatkowy wzrost unijnego PKB o 1,5 proc. - szacuje Kałużyńska.

Wśród tematów, które chciałby dopiąć polski rząd są m.in. patent europejski (jeden patent obowiązujący w całej Unii) czy likwidowanie barier w e-handlu. W sektorze cyfrowym powstaje aż 5 proc. PKB UE. Ze względu na liczne ograniczenia rynku cyfrowego około 60 proc. transakcji transgranicznych online jest nierealizowanych.

- Szybki rozwój jednolitego rynku cyfrowego to możliwość wygenerowania dodatkowych 4 proc. PKB do roku 2020 - zapowiada dyrektor departamentu polityki ekonomicznej MSZ.

Kilka lat temu próby liberalizacji dyrektywy usługowej napotkały jednak ogromny opór w Europie Zachodniej. Urzędnicy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że teraz też trudno będzie o pełną zgodę wszystkich państw na proponowane zapisy.

Mamy też pomysły na skuteczniejszą walkę z bezrobociem wśród młodzieży poprzez zwiększenie środków płynących na programy praktyk międzynarodowych. W całej Unii bezrobocie wśród osób poniżej 25. roku życia przekracza 20 proc. Ale w Polsce według Eurostatu wynosi 25,6 proc., na Słowacji 34,7 proc., a w Hiszpanii aż 43,5 proc. Stopa bezrobocia wśród ogółu aktywnych zawodowo sięgnęła w lutym 9,5 proc.

Jak naprawić finanse publiczne

Węgierska prezydencja pracuje właśnie nad pakietem sześciu unijnych aktów prawnych, których projekty przygotowała jesienią 2010 r. Komisja Europejska. Mają one poprawić zarządzenie gospodarcze w UE np. poprzez lepsze planowanie budżetowe czy wprowadzenie reguł ograniczających wzrost wydatków publicznych.

Dla Polski ważne będzie wprowadzenie reguły, umożliwiającej łagodniejsze traktowanie krajów, które przeprowadziły reformę emerytalną, gdy podlegają procedurze nadmiernego deficytu. Nowe regulacje przewidują też sankcje finansowe w strefie euro za nieprzestrzeganie reguł dotyczących obniżania deficytu czy długu publicznego.

W unijnym harmonogramie prac założono, że to Węgrzy skończą pracę nad tymi regulacjami w czerwcu, po zakończeniu negocjacji z Parlamentem Europejskim. - Wspieramy prezydencję węgierską w pracach nad przyjęciem tych aktów, a my będziemy je wprowadzać w życie - mówi Łoszewski.

W ostatnich kilku miesiącach w UE powstało też wiele inicjatyw, które mają zapobiec wpadaniu w kryzysy w przyszłości. Projekt pod nazwą "Semestr Europejski" polega na ściślejszej kontroli budżetów krajów członkowskich. Kraje UE do końca kwietnia muszą przesłać do Brukseli swoje Programy Konwergencji lub Stabilności oraz Krajowe Programy Reform. Potem Komisja Europejska je analizuje i wydaje rekomendacje, które są punktem odniesienia dla tworzenia budżetów narodowych. - Polska prezydencja będzie moderować dyskusję na temat wniosków płynących z pierwszego roku działania "Semestru Europejskiego" - mówi Łoszewski.

To nie koniec wyzwań. Niedawno został przyjęty pakt euro plus, który ma prowadzić do większej integracji i koordynacji polityk gospodarczych krajów strefy euro. Uczestniczy w nim także kilka krajów spoza eurostrefy, w tym Polska. Pakt euro plus polega na corocznym dokonywaniu zobowiązań politycznych dotyczących przeprowadzania konkretnych reform.

- Pakt realizowany jest na poziomie Rady Europejskiej, która ma stałego przewodniczącego, ale można spodziewać się sprawdzenia pod koniec roku, jak idzie spełnianie zobowiązań - mówi Łoszewski. Pakt nie przewiduje żadnych sankcji, ale poszczególne kraje będą się wzajemnie przyglądały, co inni zrobili w tym zakresie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1