http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co zostanie z polskiej prezydencji

bart, jap
2011-12-29, ostatnia aktualizacja 2011-12-29 10:34

Tuż przed polską prezydencją w Radzie UE poprosiliśmy ekspertów i polityków z różnych krajów o rady dla naszego rządu. Dziś podsumowują to, co udało się nam zrobić

Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli
Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli
Cornelius Ochmann
analityk Fundacji Bertelsmanna


W Berlinie i Brukseli polską prezydencję ocenia się o wiele lepiej, niż robi się to w Warszawie.

Wbrew temu, co mówi polska opozycja, to była najlepsza prezydencja od czasów przyjęcia traktatu lizbońskiego. W Polsce mówi się o jej fiasku głównie z powodu nie do końca udanego szczytu Partnerstwa Wschodniego we wrześniu i coraz pewniejszego oddalania się rządzonej przez Wiktora Janukowycza Ukrainy od UE. Ale za to, że Janukowycz zamknął byłą premier Julię Tymoszenko w więzieniu, nie odpowiada Warszawa. Ważne jest to, ze Partnerstwo ciągle żyje. Nie skreślajmy tego programu, przyjdzie jego czas. Ukraina i Białoruś będą się przecież też zmieniać i Unia musi być na to gotowa.

Sporym osiągnięciem było przyjęcie przez UE tzw. sześciopaku, czyli pakietu rozporządzeń, które mają pomóc w walce z nadmiernym zadłużeniem unijnych gospodarek, co leży u podłoża obecnego kryzysu. Na pakiecie wyraźnie widać zresztą polską rękę. Na plus trzeba też policzyć zakończenie negocjacji z Chorwacją.

Ale najważniejsze jest to, że dzięki zdecydowaniu Polski udało się uchronić Europę przed podziałem na strefę euro i resztę. To dzięki wam tworzona właśnie unia stabilności nie będzie ekskluzywnym klubem dla eurogrupy, tylko będzie otwarta dla wszystkich krajów członkowskich. Takiego pierwszego rozwiązania chciała Francja i gdyby to Paryż, a nie Warszawa, przewodził Unii, to stałoby się ono faktem.

Andrew Michta
szef warszawskiego biura German Marshall Fund


Polska prezydencja dała sobie radę. A trzeba pamiętać, że Warszawie przyszło przewodzić UE w okresie następujących po sobie kryzysów. Ważne było to, że Polacy nie koncentrowali się na swoich interesach, tylko patrzyli na Unię jako wielki projekt.

Sukcesem niewątpliwie jest dokończenie negocjacji akcesyjnych i podpisanie traktatu akcesyjnego z Chorwacją. To ważny sygnał, że mimo poważnych problemów Unia nie traci dynamiki, nie zamyka się w swoim gronie, tylko się powiększa.

Na plus trzeba też zaliczyć polskie wysiłki na rzecz rozwoju Partnerstwa Wschodniego. Na pewno Polska oczekiwała po programie więcej, na pewno jest rozczarowana tym, co się obecnie dzieje na Ukrainie [UE uznała aresztowanie byłej premier Julii Tymoszenko za akt represji politycznych. W efekcie nie parafowano umowy o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią]. Ważne jest to, że dzięki Polsce i Partnerstwu UE ciągle ma ofertę dla Wschodu. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, czy i kiedy zostanie ona przyjęta przez kraje leżące na wschód od Bugu. Inna istotna sprawa: kraje UE uznały wiodącą rolę Polski w kształtowaniu unijnej polityki wschodniej.

Nie udało się pchnąć do przodu wspólnej europejskiej polityki obronnej, ale w dobie arabskiej wiosny i interwencji NATO w Libii nie było na to raczej szans.

Jednak to, co za parę lat będziemy pamiętać z polskiej prezydencji, to przemówienie ministra Sikorskiego w Berlinie, który domagał się pogłębienia integracji. Można się zgadzać z jego tezami lub nie. Ważne jest to, że dzięki niemu Polska zapisała się do grupy krajów, które będą kształtować przyszłość Europy.

Kryzys wokół wspólnej waluty prędzej czy później się zakończy, a wówczas członkowie UE będą musieli zadać sobie fundamentalne pytanie o to, jaki będzie następny krok w rozwoju Unii. Już teraz jest jasne, że w tej dyskusji głos Polski będzie miał sporą wagę.

Prof. Alan Mayhew
Instytut Europejski Uniwersytetu Sussex


Na przestrzeni kilku lat Polska stała się jednym z ważnych głównych graczy w Unii Europejskiej. Polska zainicjowała ważne nowe inicjatywy polityczne w UE, takie jak Partnerstwo Wschodnie. Nauczyła się też zawiązywać sojusze z innymi państwami członkowskimi i prowadziła taką politykę gospodarczą, dzięki której jej gospodarka odnotowała wzrost w czasie kryzysu finansowego.

Bardzo udana polska prezydencja w Radzie UE ugruntowała pozycję Polski jako kluczowego decydenta w Unii. Następnym naturalnym krokiem, który powinna zrobić Polska, to wejście do strefy euro.

Jyrki Katainen
premier Finlandii


Polska prezydencja w Radzie UE była znakomita, i to w wielu wymiarach. Mieliście odpowiednie podejście do spraw - byliście twardzi, ale nie wynosiliście się ponad inne kraje. Zapewniliście mocne przywództwo. Staraliście się ominąć różne przeszkody, by np. odnieść konkretne rezultaty we wspólnej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa.

Wiele zrobiono na posiedzeniach rady Ecofin [ministrowie finansów krajów UE]. Są postępy nawet w sprawie Schengen [Finlandia zablokowała rozszerzenie strefy o Rumunię i Bułgarię i uzależnia swą zgodę od dalszych reform sądownictwa].

Jestem pod wrażeniem nie tylko osiągnięć polskiej prezydencji, ale sposobu, w jaki ją sprawowaliście. Połączyliście silne przywództwo z atmosferą wytężonej pracy na rzecz wspólnego dobra. Nie skupialiście się tylko na tzw. swojej agendzie. Dobrym przykładem czegoś, na czym wam zależało, a zostało zaakceptowane przez wszystkich, to oczywiście Partnerstwo Wschodnie. Jeśli chodzi o problemy z Ukrainą i Białorusią, to miałaby je każda prezydencja.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1