http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Portrety >  Zbigniew Wassermann

A A A

Wassermann o liście gangstera

Wrób
2010-01-01, ostatnia aktualizacja 2010-01-02 10:40

Poseł Zbigniew Wassermann (PiS) w specjalnym oświadczeniu zapewnia, że jako wiceprzewodniczący orlenowskiej komisji śledczej nie złamał prawa.

Zbigniew Wasserman
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Zbigniew Wasserman
To jego reakcja na śledztwo Prokuratury Okręgowej dla Warszawy-Pragi, która wyjaśnia, czy nie dopełnił obowiązków, nie zawiadamiając organów ścigania o liście, jaki otrzymał w 2005 r. od gangstera z Białegostoku. O wszczęciu tego śledztwa poinformowała w czwartek "Gazeta". List, a potem zeznania gangstera były podstawą śledztwa i oskarżenia prof. Jana Widackiego o nakłanianie gangstera do fałszywych zeznań.

Teraz role się odwróciły, bo śledztwo praskiej prokuratury wszczęte zostało po zawiadomieniu Widackiego, ale także analizie protokołów przesłuchania Wassermanna na procesie profesora. "Działałem w ramach obowiązującego prawa" - oświadcza poseł PiS w rozesłanym w Nowy Rok do mediów oświadczeniu. I po raz kolejny podkreśla, że "nie kontaktował się z autorem listu". Atakuje też Widackiego, że zawiadomienie prokuratury to element jego obrony w procesie.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD