http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Portrety >  Zbigniew Wassermann

A A A

Wassermann przed komisją: Jestem na miejscu Chlebowskiego

zsz, PAP
2009-12-28, ostatnia aktualizacja 2009-12-28 18:49
Poseł PiS zdecydował się na strategię ataku
Poseł PiS zdecydował się na strategię ataku
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

- Nie mam się czego wstydzić, tak naprawdę nie mam się z czego tłumaczyć - zeznał przed hazardową komisją śledczą Zbigniew Wassermann. Od dzisiejszego przesłuchania zależy, czy poseł PiS wróci do komisji.

Wassermann wyjaśniał, czym zajmował się jako koordynator służb specjalnych
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Wassermann wyjaśniał, czym zajmował się jako koordynator służb specjalnych


Wassermann zaznaczył, że jako minister-koordynator ds. służb specjalnych wykonywał swoje obowiązki i - jak mówił - "to jest prawo". Jak zwrócił uwagę, "ustawy są uchwalane przez Sejm i to tam zapadają decyzje" a "nie na poziomie pierwszych uwag". Poseł PiS powiedział, że funkcja ministra-koordynatora ds. służb specjalnych nakładała na niego "prawny obowiązek opiniowania w zakresie i w sferze bezpieczeństwa" projektów ustaw. "To czyniłem" - dodał.

Odniósł się także do faktu wykluczenia go z grona śledczych. Zdaniem posła PiS, "to nie uczestnictwo w procesie orzekania, nie wydane orzeczenie", ale zarzut naruszenia bezstronności może być podstawą do wykluczenia. - Nie może być tak, że wykonuje się przez państwo konstytucją czy ustawą nałożony obowiązek i jest się wyrzucanym za drzwi - mówił Wassermann.

Stwierdził też, że "na poważnie" zaczęto mówić o wykluczeniu posłów PiS z komisji śledczej, gdy zwrócili się o billingi osób związanych z aferą hazardową, w tym szefa klubu PO, a wcześniej wicepremiera Grzegorza Schetyny oraz o akta prokuratorskie dotyczące afery hazardowej.

- Dzisiaj zajmuję miejsce panów (Ryszarda) Sobiesiaka, (Zbigniewa) Chlebowskiego, (Mirosława) Drzewieckiego i innych - powiedział poseł PiS w swojej swobodnej wypowiedzi przed komisją. Jak zauważył, osoby zamieszane w aferę hazardową będą przesłuchane, ale w komisji śledczej nie ma posłów PiS.

Uwagi CBA były bezzasadne

Poseł PiS, b. minister koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann zeznał, że część uwag, które zgłaszało do niego CBA w 2007 roku ws. projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych, była "bezzasadna".

Wassermann przyznał, że w 2007 roku "zetknął się" z opiniami przedstawionymi do projektu nowelizacji tzw. ustawy hazardowej przez cztery z pięciu służb, których prace wtedy nadzorował: CBA, AW, ABW i SKW. Przyznał, że ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński w piśmie do niego zawarł kilka uwag do projektu nowelizacji. Pismo to znajduje się w posiadaniu komisji śledczej.

W pierwszej uwadze szefa CBA była mowa o tym, że wykreślenie z ustawy wymogu zgody resortu finansów m.in. na zmiany w statucie i zaciąganie zobowiązań finansowych przez spółki prowadzące gry stanowiące monopol państwowy uniemożliwi państwu sprawowanie nadzoru nad działalnością w zakresie prowadzenia tych gier (gry liczbowe, loterie pieniężne, wideoloterie, telebingo).

Ponadto Kamiński proponował, by w nowelizacji używać sformułowania "cechy jednoznacznie identyfikujące dokument" zamiast "cechy dokumentu" oraz rozważyć, czy wprowadzenie trybu odwoławczego od decyzji naczelnika urzędu skarbowego nie uprościłoby procedury dotyczącej certyfikatu. Kolejna uwaga brzmiała "brak zapisu, który w swych założeniach miał spowodować obniżenie opodatkowania wideoloterii". W następnej uwadze ówczesny szef CBA proponował przywrócenie 10-letniego okresu karencji dla podmiotów, którym cofnięto zezwolenie (na prowadzenie gier).

- Dwie uwagi nie budziły żadnych wątpliwości. Mieściły się bardzo wyraźnie w rozporządzeniu premiera regulującym moje kompetencje (....) Jedna z nich była taka, że sugerowałem, żeby nadzór nad rynkiem hazardowym był sprawowany nie tylko przez ministra skarbu, ale także przez ministra finansów - powiedział przed komisją Wassermann.

Druga - jak dodał - to była propozycja, by zawarte w projekcie nowelizacji sformułowanie "cechy dokumentu" zastąpić "cechy jednoznacznie identyfikujące dokument".

Nie było mowy o wideoloteriach

Wassermann tłumaczył też dlaczego - mimo że w dokumencie od szefa CBA znalazł się również punkt brzmiący: "brak zapisu, który w swych założeniach miał spowodować obniżenie opodatkowania wideoloterii" - on w swoim piśmie do Ministerstwa Finansów tej uwagi Kamińskiego o opodatkowaniu wideoloterii nie zawarł. - Projekt nie przewidywał takiej instytucji - powiedział Wassermann.

Wassermann powiedział też, że minister finansów prosił bezpośrednio Agencję Wywiadu o opinię do projektu "zapominając, że jest minister koordynator". Według Wassermanna szef wywiadu napisał od razu do ministra finansów, że nie ma uwag, a jemu dał to pismo jedynie do wiadomości.

Wassermann zeznał, że nie wiedział o notatce CBA dotyczącej nowelizacji ustawy hazardowej z 2007. roku. CBA wykazywało w niej, że za nowelą, o którą wnioskował rok wcześniej wicepremier Przemysław Gosiewski, stały osoby związane z Totalizatorem Sportowym.

Poseł Wassermann powiedział, że nie zna sprawy od strony służb specjalnych. Dodał, że o notatce dowiedział się dopiero z posiedzeń komisji hazardowej. Zaznaczył przy tym, że miał mało czasu na zapoznanie się z nią, ponieważ usunięto go z komisji. Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości, sprawę lepiej wyjaśniłby były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Mariusz Kamiński.

W powstałej w czerwcu 2007 roku analizie napisano, że projekt nowelizacji ustawy hazardowej został przygotowany tylko po to, by Totalizator Sportowy mógł uzasadnić celowość przetargu na zakup urządzeń do wideoloterii. W ciągu 5 lat wydał na nie niemal 2 miliardy złotych.

"Nie załatwiałem pracy Macioszce"

Zbigniew Wassermann zapewnił, że nie podejmował żadnych działań w sprawie zatrudnienia jego byłego doradcy Zbigniewa Macioszka w zarządzie Casinos Poland. - Nie wiedziałem co się z nim dzieje, gdy mój zespół się rozpadł. Gdy przegraliśmy wybory, ci ludzie szukali sobie pracy - powiedział poseł PiS, odpowiadając na pytanie szefa komisji Mirosława Sekuły (PO).

Jarosław Urbaniak pytał z kolei Wassermanna, "co było przedmiotem spotkania", w którym - według posła Platformy - uczestniczyli: Wassermann - wówczas jako koordynator ds. służb specjalnych oraz prezes Casinos Poland i ówcześni prezesi firm udziałowców Casinos Poland, czyli PLL LOT i Portów Lotniczych.

- Czy padła propozycja zatrudnienia pana Macioszka jako członka zarządu Casinos Poland (...) Czy rozmawiano o członkostwie w zarządzie Casinos Poland pana Macioszka? - dopytywał Urbaniak. "Nie rozmawialiśmy o członkostwie pana Macioszka" - odpowiedział Wassermann.

Pytany, co było przedmiotem tego spotkania, Wassermann powiedział, że dotyczyło ono "problemu zadłużenia spółki skarbu państwa (Casinos Poland - PAP) i sygnalizacji, że (...) gdyby panowie uzgodnili między sobą wspólne działanie, można by nie dopuścić do upadku tej spółki skarbu państwa".

Dopytywany, czy Macioszek uczestniczył w jego spotkaniu z szefami Casinos Poland, PLL LOT i Portów Lotniczych, Wassermann odpowiedział, że wedle jego wiedzy nie uczestniczył. Nie pamiętał także terminu tego spotkania. Jak mówił, ślad musi być w Kancelarii Premiera. Zbigniew Macioszek pod koniec 2007 roku wszedł do zarządu Casinos Poland.

W odpowiedzi na wcześniejsze pytania Wassermann zapewnił, że kontakt z ówczesnym szefem Casinos Poland Przemysławem Tomaszewskim był "jeden bądź dwa" i tylko służbowy.

  • 112 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD