http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Portrety >  Zbigniew Wassermann

A A A

Zarzuty za jacuzzi w willi Wassermanna

Wojciech Czuchnowski
2005-10-05, ostatnia aktualizacja 2006-01-07 00:00

Zamiast pieniędzy za prace w domu Zbigniewa Wassermanna sześciu fachowców ma zarzuty o to, że spowodowali zagrożenie życia posła PiS, bo źle zamontowali wannę z jacuzzi. Zarzuty postawiono po interwencji polityka.

Zbigniew Wassermann
Fot. Grażyna Makara / AG
Zbigniew Wassermann
Wanna nazywa się Hydrorita 150, wyposażona jest w tzw. ozonator oraz urządzenie do dezynfekcji, a kosztowała 10 tys. 500 zł. Stoi w łazience na pierwszym piętrze willi Wassermanna w Krakowie.

Według doniesienia do prokuratury złożonego przez posła wanna "naraża na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Zbigniewa, Halinę i Wojciecha Wassermannów". Za takie przestępstwo, nawet popełnione nieumyślnie, grozi kara do roku więzienia.

Chodzi o to, że instalacja sterująca hydromasażem została tak podłączona, że w przypadku jej zalania kąpiący się poseł (lub ktoś z jego rodziny) mogliby zostać porażeni prądem. Tak twierdzi jeden z biegłych, chociaż inny uważa, że podłączenie wykonano prawidłowo.

Poseł kontra fachowiec

Sprawa wanny to element głośnej w Krakowie i opisywanej przez media wojny, jaką poseł PiS, prokurator krajowy w rządzie AWS, a obecnie kandydat na stanowisko ministra ds. służb specjalnych, toczy od 2003 r. z Januszem Doboszem, którego firma zbudowała mu willę w 2002 r.

Wassermann po skończeniu robót miał liczne zastrzeżenia do jakości prac. Nie chciał Doboszowi zapłacić 240 tys. zł za wykończenie domu. Po interwencjach (m.in. wojewody krakowskiego) zapłacił wykonawcy swoim dawnym mieszkaniem o wartości 170 tys. zł. O pozostałą kwotę do dzisiaj trwa między nimi spór cywilny.

Już po kilku miesiącach trwania tego sporu obie strony zaczęły na siebie składać w trybie karnym doniesienia do prokuratury. Dobosz i jego rodzina zarzucali Wassermannowi szantaż i groźby. Zgłosili się m.in. do prasy i do kierownictwa PiS.

Z kolei Wassermann złożył na fachowca doniesienie, że ten, wadliwie podłączając wannę i kable w garażu, mógł go zabić. Dzisiaj wiadomo, że zwycięsko z tego starcia wychodzi poseł: doniesienia Dobosza i jego rodziny oddalono. Za to śledztwo z doniesienia Wassermanna rozrosło się do pokaźnych rozmiarów.

Robić, nie zarobić i być oskarżonym

Za narażenie posła na utratę życia zarzuty mają już: Dobosz, wykonawca instalacji elektrycznej i jego dwóch pomocników oraz dwaj elektrycy, którzy stwierdzili prawidłowość podłączenia instalacji.

Bogusław W., elektryk i jeden z oskarżonych, mówi, że się boi. - Myślę, że gdyby nie chodziło o posła, to ta sprawa tak by nie wyglądała. Czuję, że to się źle skończy. Robić, nic nie zarobić i jeszcze zostać oskarżonym to naprawdę nic przyjemnego - mówi elektryk.

W śledztwie przeciwko fachowcom odbyło się kilkadziesiąt przesłuchań, zrobiono szereg ekspertyz i wydano dziewięć opinii biegłych sądowych w sprawach różnych prac wykonanych w willi.

- Śledztwo zostało przedłużone do 31 października - mówi Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury okręgowej.

Wejście Wassermanna

Początkowo nic nie wskazywało na wygraną Wassermanna. Do marca 2004 roku wyglądało na to, że sprawa zostanie umorzona, bo powołany przez prokuraturę biegły uznał, że zarzuty zamachu na życie posła nie mają uzasadnienia.

Wtedy interweniował Wassermann. W piśmie do krakowskiej prokuratury apelacyjnej stwierdził, że ma "zastrzeżenia co do profesjonalizmu prokuratora i do obiektywizmu działania". Poseł powołał się na opinię wynajętego przez siebie rzeczoznawcy, który uznał, że "używanie wanny z hydromasażem (...) może być niebezpieczne dla zdrowia i życia osób korzystających z wanny". "O biegłym powołanym przez prokuraturę poseł napisał: "prokuratura powołała biegłego o oczywiście niedostatecznych kwalifikacjach".

"Rażąco wadliwie wykonana instalacja elektryczna nadal stwarza zagrożenie życia i zdrowia mojej rodziny" - stwierdził poseł, który w tym czasie już od ponad roku mieszkał w willi z niebezpieczną wanną. Na pięciu stronach pisma Wassermann przeprowadza własne śledztwo. Opisuje, jakie jego zdaniem popełniono w błędy w śledztwie oraz kto personalnie powinien odpowiadać za "narażenie jego życia i zdrowia". Wskazuje nazwiska. Tych samych osób, które teraz mają zarzuty.

Nacisków nie było?

Prok. Marcinkowska potwierdza, że kiedy Wassermann złożył skargę, "zwrócono prokuraturze w Nowej Hucie uwagę na potrzebę właściwego ukierunkowania czynności i wyjaśnienia ewentualnych nieprawidłowości". Krakowska prokuratura podkreśla, że każdy uczestnik postępowania ma prawo do składania pism i formułowania uwag. - To, że osoba pokrzywdzona w tej sprawie jest posłem, nie miało żadnego wpływu na śledztwo - zapewnia prok. Marcinkowska.

I dodaje: - Nie są znane przypadki niedopuszczalnej ingerencji w bieg toczącego się postępowania. Prowadzący czynności prokurator wykonuje je w sposób niezależny.

Poseł Wassermann nie zareagował wczoraj na naszą prośbę o wypowiedź w tej sprawie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 393 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD

Wilk zły: tak myślą ci, co go nie znają

Rząd Norwegii urządza gigantyczną obławę aby zabić pięć z 20 występujących w tym kraju wilków