W lipcu 2007 roku prezydent Lech Kaczyński przyjął w swoim pałacu reprezentację polskich żużlowców, która kilka dni wcześniej pokonała w Lesznie bardzo mocne ekipy Danii i Australii, w efekcie zdobywając tytuł drużynowych mistrzostw świata. Na tej audiencji był Marek Cieślak, szkoleniowiec
kadry Polski, oraz Betardu
Wrocław, którego prezydent odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jak zapamiętał spotkanie z prezydentem?
- Byłem pozytywnie zaskoczony, bo po uroczystej części oficjalnej rozmawialiśmy niezobowiązująco o naszej dyscyplinie - wspomina Marek Cieślak. - Prezydent zabrał nas do swojego pokoju, gdzie autentycznie zaskoczył mnie swoją żużlową wiedzą. Poczułem, że rozmawiam z kimś, kto naprawdę czuje speedway. Pamiętam, że swoją historię rozpoczął od zamierzchłych wspomnień. Mówił, że po raz pierwszy na sportowych zawodach był w 1955 roku. I były to zawody żużlowe, a dokładnie mecz międzypaństwowy
Polska - Czechosłowacja. Żużlowcy ścigali się wówczas na nieistniejącym już torze Skry
Warszawa. Ale później prezydent także odwiedzał stadiony żużlowe, co tylko potwierdza, że naprawdę interesował się tą dyscypliną. Wspominał, że gdy już zamieszkał w Gdańsku, chodził na mecze Wybrzeża. Kojarzył nazwiska gwiazd z lat 60. i 70., choćby Mariana Kaisera, który był żywą legendą gdańskiego klubu. Oczywiście, nazwiska dzisiejszych gwiazd znał w mniejszym stopniu, ale zaimponował mi wiedzą historyczną. Skoro kojarzył Kaisera, musiał znać się na żużlu - opowiada Cieślak.
Podczas lipcowej audiencji przed trzema laty trener Marek Cieślak wraz z kapitanem żużlowej reprezentacji Tomaszem Gollobem wręczyli Lechowi Kaczyńskiemu pamiątkowy plastron z numerem jeden. Cieślak zapamiętał fotografię, na której prezydent, otoczony zawodnikami złotej drużyny, trzyma w ręku plastron z jedynką. Wszyscy w stylowych marynarkach, jedynie Krzysztof Kasprzak pojawił się w Pałacu Prezydenckim w żużlowym kewlarze wraz ze swoim motocyklem. Na jednej z fotografii zachował się obrazek, jak uśmiechnięty prezydent, zachęcany przez zawodników, odkręca manetkę gazu w motorze Kasprzaka.
- Trudno takie chwile wymazać z pamięci - wspomina Cieślak. - Gdy dowiedziałem się o tragedii w Smoleńsku, przypomniałem sobie tamte rozmowy z prezydentem o żużlu. W niedzielę była taka chwila, że jeszcze raz musiałem obejrzeć medal i pamiątkowe pióro, które otrzymałem w tamtym dniu od pana prezydenta Kaczyńskiego.
Podczas tamtej audiencji prezydent Lech Kaczyński zachował również w pamięci Wrocław jako miasto, które latami uchodziło za stolicę polskiego żużla, bo w nim przecież rozgrywano najważniejsze międzynarodowe imprezy. Prezydent mówił wówczas do zawodników i trenera reprezentacji: "Serdecznie gratuluję, zdaję sobie sprawę z siły polskiej ligi żużlowej, z tego, że występuje tam wielu zawodników z krajów, które są w ścisłej czołówce świata. Chciałbym, żeby w innych polskich ligach występowało tylu zawodników spoza Polski - i to najwyższej klasy. (...) Pamiętam Wrocław, pamiętam wielkie sukcesy, pamiętam wielkich zawodników. Mamy ich dzisiaj, miejmy nadzieję, że będziemy mieli w przyszłości" - zakończył.
- Coś w tym jest, że ten człowiek przedstawiany był w mediach jako osoba kontrowersyjna, ale w prywatnych rozmowach zyskiwał bardzo wiele. Ja przynajmniej tak go postrzegałem, ale jak słyszę i czytam, nie tylko ja - kończy swoje wspomnienia Cieślak.