http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Portrety >  Maria Kaczyńska

A A A

Muszka - czyli Maria Kaczyńska oczami reportera "Wyborczej"

Piotr Głuchowski
2010-04-10, ostatnia aktualizacja 2011-06-10 16:48

Maria Kaczyńska wręcza ordery, 28 października 2009
Maria Kaczyńska wręcza ordery, 28 października 2009
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Dwa lata temu Maria Kaczyńska zgodziła się na wywiad dla "Gazety Wyborczej". Dziś po tragedii pod Smoleńskiem - to Autor, Piotr Głuchowski wspomina swoje spotkanie z Pierwszą Damą.

- Udało mi się wślizgnąć w miejsce, skąd najlepiej można było skadrować zdjęcie - opowiada Krzysztof Koch o fotografii
Czeczenki Kamisy, którą w szpitalu w Ustrzykach Dolnych odwiedziła prezydentowa Maria Kaczyńska
Fot. Krzysztof Koch / AG
- Udało mi się wślizgnąć w miejsce, skąd najlepiej można było skadrować zdjęcie...

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga Prezydentowa Maria Kaczyńska na targach edukacyjnych w Poznaniu
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Prezydentowa Maria Kaczyńska na targach edukacyjnych w Poznaniu

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Maria Kaczyńska, która wcześniej zgadzała się na wywiady raczej z kolorowymi pismami o modzie i ogrodzie, przyjęła mnie i kolegę - Marcina Kowalskiego - wyłącznie dzięki życzliwemu lobbingowi swojej doradczyni - Izabeli Tomaszewskiej, także tragicznie zmarłej w katastrofie pięknej kobiety, która przekonała Pierwszą Damę, że nie taka "Wyborcza" straszna, jak ją malują.

Głównie o życiu

Odprowadzona przez BOR-owca do rokokowego gabineciku w pałacowym skrzydle, gdzie czekaliśmy, Pani Prezydentowa od początku sprawiała wrażenie zdenerwowanej nie mniej, niż nasza dwójka. Izabela Tomaszewska już wcześniej zapowiedziała nam, że jej szefowa nie odpowie na żadne pytania dotyczące polityki, dlatego rozmawialiśmy głównie "o życiu".

Ale nawet mówiąc o swoich rodzicach, o szkole i o tym, jak poznała męża, Maria Kaczyńska starała się nie wychodzić poza schemat dworskiej rozmowy: rodzice moi byli zapracowani i opiekuńczy zarazem, pamiętam takich a takich szacownych profesorów, Leszek był zawsze szarmancki i miły, do tego taki oczytany i pełen zainteresowań, dzielny...

Odnosiłem cały czas wrażenie, że nasza gospodyni pilnuje się, aby nie powiedzieć niczego kontrowersyjnego, aby nie zostać chwyconą za słówko. Tym bardziej, że okres - spotkaliśmy się w 2008 roku - był dla Pani Prezydentowej dość gorący. Po tym, gdy podpisała się pod sprzeciwem kobiet nie godzących się na zaostrzanie ustawy antyaborcyjnej, dotychczas nietykalna Pierwsza Dama stała się nagle obiektem ataków prawego skrzydła PiS i zwolenników o. Rydzyka, który kazał nie nazywać "szamba perfumerią".

Maria z Rabki

Oczywiście - z powodu zawartej na wstępie umowy - nie mogliśmy o to wszystko zapytać. Czegoś się jednak w trakcie dwugodzinnego spotkania o naszej gospodyni dowiedzieliśmy, choć raczej nie z jej słów, a ze sposobu zachowania, czy z tego, czego nie powiedziała.

Zobaczyliśmy osobę z niewielkiej miejscowości - Maria de domo Mackiewicz wychowała się w Rabce - bardzo ciepłą, rozsądną, pogodzoną z życiem, w którym przyszło jej na różne sposoby służyć swemu małżonkowi: odbierać jego korespondencję, przepisywać prace, gotować obiady, pilnować terminów.

Zobaczyliśmy typową żonę polskiego profesora - kobietę z wyższym wykształceniem, ale bez wielkich aspiracji naukowych, panią, która poświęciła własne plany dla kariery męża, dla domu, dla dobra rodziny. Zobaczyliśmy zarazem kobietę mającą do tego wszystkiego zdrowy dystans i śmiejącą się choćby z własnej naiwności, jaka kazała jej 13 grudnia 1981 r. o północy otworzyć drzwi SB-kowi, który przedstawił się z korytarza, jako "listonosz" a potem, uprzejmie wpuszczony, zabrał męża do obozu internowania.

Istota drobna, żwawa i niezbyt poważna

Była nauczycielka Marii Mackiewicz z Rabki powiedziała nam wcześniej, że dziewczynka nazywana była przez koleżanki "Muszką". Prezydentowa to potwierdziła sama mówiąc o sobie jako o istocie drobnej, żwawej i niezbyt poważnej, i zasługującej na uwagę jedynie jako żona swego męża. Faktycznie - co kilka minut łapaliśmy się w trakcie wywiadu na tym, że chociaż zapytaliśmy przed chwilą o Marię Kaczyńską, to jakimś dziwnym trafem rozmawiamy już o jej mężu - w organiczny wręcz sposób każda wypowiedź Pierwszej Damy przekształcała się w dalszy ciąg litanii pochwał pod adresem Głowy Państwa.

Poproszona przeze mnie już wprost: "Niechże Pani powie coś pozytywnego, ale wyłącznie o sobie" Pierwsza Dama stwierdziła, że ma talent do języków i wyrecytowała kilka wersów "Eugeniusza Oniegina" w oryginale.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    231 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD