Piotr Pacewicz: Rozmowa o "męskiej muzyce" z perspektywy młodego mężczyzny będzie podwójnie zakręcona, bo jesteś dziennikarzem "Gazety" w Gdańsku i - nie da się ukryć - synem premiera. Michał Tusk: Niestety.
Niedawno byliście na nartach w Dolomitach. Mama Tusk, tata Tusk, siostra Kasia Tusk, ty i twoja żona Ania Tusk. Wasz roczny synek Mikołaj - Został z teściami.
Tata zaczął wreszcie jeździć w kasku? - Nie. Ja tak, on nie. Ale ja jeżdżę bardzo szybko.
Niedobrze. Głowa premiera bez osłony i fatalny przykład dla rodaków! A jak on jeździ na nartach? - Yy, no jakby to powiedzieć...
Rozumiem. - Jeździ OK, takim stylem
Przejściowym między tradycyjnym i carvingiem - widziałem zdjęcia. - Przejściowym, który stał się docelowym. Taki bardziej szeroki szus, pozwala to ojcu cieszyć prędkością. Nie ma się czego wstydzić.
Nadchodzi wieczór i idziecie sobie na pizzę . - Tylko pierwszego dnia
Podali wam chleb z oliwą i tata mówi: Dobrze robię, że nie kandyduję? - To jest pytanie?
Tak . - Bo nie wykryłem czynnika pytającego. Ojciec rozmawia z nami oczywiście o swoich decyzjach, bo mają one wpływ na nasze życie. Ale decyzję podejmuje sam. Jak od początku uważałem, że powinien pozostać premierem. Tak będzie lepiej dla niego, dla PO i mówiąc górnolotnie dla Polski.