http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piotr Pacewicz >  Teksty

A A A

Dla mnie kochać to czasownik

rozmawiał Piotr Pacewicz
2010-02-05, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 14:04

Bui Ngoc Hai Nam
Bui Ngoc Hai Nam
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Jutro to tajemnica. Będę z tobą na zawsze - tak nie mówię. Nie znaczy, że nie kocham. To może być związek długotrwały. Ja ją kocham, cały czas robię dla niej coś, ale nie mam potrzeby, żeby wyciągnąć z niej wszystkie uczucia - mówi Bui Ngoc Hai Nam*

Bui Ngoc Hai Nam
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Bui Ngoc Hai Nam
ZOBACZ TAKŻE
Piotr Pacewicz: Bui Ngoc Hai Nam - co to oznacza?

Bui Ngoc Hai Nam: Imię czy nazwisko w Wietnamie oznacza wszystkie natury. Bui - nazwisko - oznacza wielką miłość. Ngoc - też nazwisko - perła. Hai - morze. Nam - południe.

Wojna

Przyjechałeś do Polski...

- ...był styczeń 1975 r. W Wietnamie miałem tylko dwie możliwości. Albo do raju, albo do piekła. Do raju, czyli na studia zagraniczne, musisz zdawać egzamin bardzo trudny. Zdałem. Do piekła, czyli do wojska, bez limitu, nie na rok czy dwa. Dopóki nie zginiesz.

Wojna jeszcze trwała. Sajgon pada w maju.

- Pod koniec maja. Oficjalnie wojna kończy, ale dalej jest Laos i Kambodża.

Pamiętasz wojnę?

- Chyba z 50 razy przeprowadzaliśmy się z miejsca na miejsce, żeby uniknąć bomb. Mój ojciec był inżynierem kolejarzem, Amerykanie bombardowali dworce, mosty, drogi. Pamiętam bombardowanie, niedaleko.

Baliście się?

- Tak. Każdy miał obowiązek, że musi wykopywać schronienie, takie dziury w ziemi, ja wykopałem kilkaset. Szkoła uczyła dzieci, jak chronić przed atakiem Amerykanów, jak ratować siebie, leczyć swoje rany, udzielać pierwszej pomocy. I rzucać granat, strzelać z karabinów. Każdy miał apteczkę osobistą non stop ze sobą.

Nie udzielił ci się nastrój patriotyczny, żeby pokonać jankesów?

- Jakoś nie. Ja wiedziałem, że muszę wyjechać. Wielu kolegów weszło w patriotyzm, w partię. Ja uczyłem się całe dnie. Rodzice i nauczyciele mówili, że jestem zepsuty, nie kocham ojczyzny. Mówiłem, że kocham inaczej - że muszę się kształcić, żeby odbudować Wietnam. Nie mówiłem prawdy nawet rodzicom, siostrom, braciom. Moje serce mówiło, że mam odzyskać wolność.

Wolność w PRL?

- Dla Wietnamczyków Polska to był kraj wolności.

Jak wyglądały studia w Polsce?

- Tak, że gorzej być nie może. Byliśmy we dwóch studentów, świeżych, młodych, i jeden weteran wojenny - starszy pan, miał żonę i 10 dzieci w Wietnamie. Mieszkał z nami w jednym pokoju w akademiku i codziennie pisał do ambasady, gdzie przebywaliśmy, co robiliśmy, kiedy wychodziliśmy i kiedy wróciliśmy.

Taki ubek.

- Po polsku ubek. My też musieliśmy pisać samokrytykę, że np. nosiłem dżinsy rozszerzane, a nie mundur-garnitur. I o kontaktach z Polakami. Studiowałem budowę okrętów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD