Miałem wtedy pięć lat. W milicyjnym osiedlu przy Górczewskiej w Warszawie roiło się od łobuziaków, więc ja, maminsynek, przemykałem pod ścianami do sąsiedniej klatki, gdzie na III piętrze mieszkała Bardzo Chora Dziewczynka, Która Nie Wychodziła z Domu. W zacienionym pokoju długo rozmawialiśmy. Byłem w niej zakochany, przynajmniej na czas tych spotkań.
Zawsze wolałem rozmawiać z dziewczynkami. Nawet w Kolejowym Klubie Sportowym przyjaźniłem się z 12-latką, której koledzy nie znosili, bo dokładała nam wszystkim na 400 metrów. Przez cała szkołę nosiłem ksywę "Babski Król", najpierw pełną pogardy, potem zazdrości.
I tak do dziś. Dlatego w programie "Pociąg osobowy", który właśnie debiutuje na
wyborcza.pl, będzie tyle kobiet. Dla mnie to naturalna kolej (rzeczy).
Dr Katarzynę Kozioł, matkę in vitro prawie 7 tys. dzieci, pytam, skąd wie, który plemnik wybrać. Wrażenie zrobiła na mnie jej - lekarki i katoliczki - fantazja o rozmowie z
papieżem, w której przekonuje go, że in vitro to nie żaden Holocaust, lecz tworzenie życia ("Ja wiem lepiej, ja to robię").
Z Martą Sikorską, doktorantką Uniwersytetu Jagiellońskiego, śliczną i zdolną młodą kobietą, której nie chce zatrudnić żadna
szkoła, rozmawiam o wolności, jaką daje taniec osobie "kulawej" (tak mówi o sobie Marta, medalistka mistrzostw Europy w tańcu na wózkach). I o poniżeniu, jakiego doznaje w pociągu, gdy zachce jej się siku. Odważyłem się zaprosić ją do tańca.
Z o. Ksawerym Knotzem poświńtuszyliśmy na potęgę. Księdza, który uważa małżeński seks za drogę do Boga, zapytałem: "Tak między nami facetami, przecież ksiądz musiał się onanizować jako chłopak?".
Dwa wywiady z kobietami można już zobaczyć na
www.wyborcza.pl/pacewicz. Kolejne premiery w każdą niedzielę o 12.00. Dopóki oczywiście będą chętni pasażerowie...