- Bohater albo ofiara. Tak są traktowani ślepi, głusi i kulawi. Dla mnie moje kalectwo nie jest problemem. Złości mnie zarówno litość, jak i nadmierny podziw innych.
O tym, gdzie jest jej miejsce, po raz pierwszy Marta usłyszała od Piotra Igara-Makowskiego, dyrektora krakowskiego Liceum im. Romana Ingardena.
- Przyszłam spytać się, czy mogę odbyć u nich miesięczną praktykę. Zaprosił mnie do gabinetu i oznajmił, że nie weźmie odpowiedzialności za moje bezpieczeństwo, bo
szkoła jest niedostosowana. Próbowałam go przekonać, że dam sobie radę, bo miałam tu praktyki studenckie. Usłyszałam: "Dla takich jak pani są specjalne miejsca".
Marta ma 29 lat. Mieszka w Warszawie na drugim piętrze. W bloku bez podjazdów i windy. Aby wejść po schodach, potrzebuje barierki i pomocy jednej osoby.
Gdy miała 11 miesięcy lekarze zdiagnozowali u niej dziecięce porażenie mózgowe. Rodzice usłyszeli, że nie skończy podstawówki i nie ma co śnić o maturze.
- Skończyłam polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i Akademię Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Przez rok byłam na stypendium naukowym w Grenoble. Jeżdżę na
studia doktoranckie do Krakowa, a w Warszawie kończę podyplomową szkołę nauki języka polskiego dla obcokrajowców. Jeśli w ciągu roku nie odbędę stażu, mogę zapomnieć o pracy w szkole.
Marta od dziesięciu lat tańczy. Jife'a, cza-czę, walca. Zdobyła dziesiątki nagród, obroniła wicemistrzostwo świata w Tańcu na Wózkach w kategorii par "combi". Jej partner Karol Skarżyński jest pełnosprawny.
Dzień pierwszy - dzwonimy Z sondaży wynika, że dwie trzecie Polaków znajduje pracę "po znajomości". Marta chciała uczciwie. Wysłała do kilkudziesięciu szkół maile z zapytaniem o pracę. Nigdy nie dostała żadnej odpowiedzi.
Będę pomagać znaleźć Marcie pracę. W jaki sposób?
Siedzę obok niej, gdy dzwoni. Pcham jej wózek po szkolnych korytarzach.
Dziś próba telefoniczna.
- Jestem absolwentką polonistyki i pedagogiki specjalnej - zaczyna Marta - Szukam pracy ....
Za każdym razem uprzejmy głos w słuchawce informuje: "Na razie nie potrzebujemy nauczycieli, ale w maju będziemy wiedzieć, czy mamy nowe etaty. Proszę przysłać
CV. Będziemy o pani pamiętać".
- ...Tylko, że ja nie chodzę. Jeżdżę na wózku.
- Aaaa, cha. To u nas nie - słyszy na dzień dobry od dyrektorki Niepublicznego Liceum Ogólnokształcące TPD "Hellenów".
Po chwili: - Mamy dzieci na wózkach, byłoby pani ciężko. Trzeba uczniów przekładać na materac. Nie da pani rady. Niech pani szuka w takich szkołach, gdzie dzieci są niepełnosprawne intelektualnie.
- Nie zatrudnimy pani - pracownik LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego robi się nagle stanowczy, gdy słyszy o niepełnosprawności. - Nie ma wind. Niech pani szuka w integracyjnych.
- Winda jest, ale nie dojeżdża na czwarte piętro - wyjaśnia sekretarka z V Liceum im. Ruy Barbosa, które jest dostosowane dla uczniów niepełnosprawnych. - Męczyłaby się pani. Lepiej dać sobie spokój
- Nasza szkoła jest niedostosowana - oświadcza dyrektorka Zespół Szkół Muzycznych nr 1 przy Miodowej - nie ma podjazdów, wind. To stary, zabytkowy budynek i konserwator nie pozwoli nic tu zmienić. Niech pani zadzwoni do Barbosa, oni mają podjazdy.