http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piotr Pacewicz >  Teksty

A A A

Sikorska. Gdzie się pchasz na tym wózku?!

Bożena Aksamit
2008-01-11, ostatnia aktualizacja 2008-01-11 12:50

Nazywam się Marta Sikorska. Robię doktorat na polonistyce. Szukam pracy. Ale wszyscy mają mnie gdzieś. Bo jestem kulawa. Przez dwa dni, razem z reporterką "Gazety" dobijałam się do 20 warszawskich szkół.

Marta Sikorska ma 29 lat. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i Akademię Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Pisze teraz doktorat. Zna biegle angielski i francuski, spędziła rok w Grenoble na stypendium naukowym.
Jest wicemistrzynią świata w tańcu. Marzy o pracy w szkole, choćby za 1 tys. zł miesięcznie. Ale nikt nie chce jej zatrudnić.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Marta Sikorska ma 29 lat. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim...
Marta razem z reporterką
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Marta razem z reporterką "Gazety" pokonują próg warszawskiego liceum przy ulicy...
Po co tu winda, mamy tylko dwa piętra - usłyszeliśmy w szkole przy Jagiellońskiej
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Po co tu winda, mamy tylko dwa piętra - usłyszeliśmy w szkole przy...
- Bohater albo ofiara. Tak są traktowani ślepi, głusi i kulawi. Dla mnie moje kalectwo nie jest problemem. Złości mnie zarówno litość, jak i nadmierny podziw innych.

O tym, gdzie jest jej miejsce, po raz pierwszy Marta usłyszała od Piotra Igara-Makowskiego, dyrektora krakowskiego Liceum im. Romana Ingardena.

- Przyszłam spytać się, czy mogę odbyć u nich miesięczną praktykę. Zaprosił mnie do gabinetu i oznajmił, że nie weźmie odpowiedzialności za moje bezpieczeństwo, bo szkoła jest niedostosowana. Próbowałam go przekonać, że dam sobie radę, bo miałam tu praktyki studenckie. Usłyszałam: "Dla takich jak pani są specjalne miejsca".

Marta ma 29 lat. Mieszka w Warszawie na drugim piętrze. W bloku bez podjazdów i windy. Aby wejść po schodach, potrzebuje barierki i pomocy jednej osoby.

Gdy miała 11 miesięcy lekarze zdiagnozowali u niej dziecięce porażenie mózgowe. Rodzice usłyszeli, że nie skończy podstawówki i nie ma co śnić o maturze.

- Skończyłam polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i Akademię Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Przez rok byłam na stypendium naukowym w Grenoble. Jeżdżę na studia doktoranckie do Krakowa, a w Warszawie kończę podyplomową szkołę nauki języka polskiego dla obcokrajowców. Jeśli w ciągu roku nie odbędę stażu, mogę zapomnieć o pracy w szkole.

Marta od dziesięciu lat tańczy. Jife'a, cza-czę, walca. Zdobyła dziesiątki nagród, obroniła wicemistrzostwo świata w Tańcu na Wózkach w kategorii par "combi". Jej partner Karol Skarżyński jest pełnosprawny.

Dzień pierwszy - dzwonimy

Z sondaży wynika, że dwie trzecie Polaków znajduje pracę "po znajomości". Marta chciała uczciwie. Wysłała do kilkudziesięciu szkół maile z zapytaniem o pracę. Nigdy nie dostała żadnej odpowiedzi.

Będę pomagać znaleźć Marcie pracę. W jaki sposób?

Siedzę obok niej, gdy dzwoni. Pcham jej wózek po szkolnych korytarzach.

Dziś próba telefoniczna.

- Jestem absolwentką polonistyki i pedagogiki specjalnej - zaczyna Marta - Szukam pracy ....

Za każdym razem uprzejmy głos w słuchawce informuje: "Na razie nie potrzebujemy nauczycieli, ale w maju będziemy wiedzieć, czy mamy nowe etaty. Proszę przysłać CV. Będziemy o pani pamiętać".

- ...Tylko, że ja nie chodzę. Jeżdżę na wózku.

- Aaaa, cha. To u nas nie - słyszy na dzień dobry od dyrektorki Niepublicznego Liceum Ogólnokształcące TPD "Hellenów".

Po chwili: - Mamy dzieci na wózkach, byłoby pani ciężko. Trzeba uczniów przekładać na materac. Nie da pani rady. Niech pani szuka w takich szkołach, gdzie dzieci są niepełnosprawne intelektualnie.

- Nie zatrudnimy pani - pracownik LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego robi się nagle stanowczy, gdy słyszy o niepełnosprawności. - Nie ma wind. Niech pani szuka w integracyjnych.

- Winda jest, ale nie dojeżdża na czwarte piętro - wyjaśnia sekretarka z V Liceum im. Ruy Barbosa, które jest dostosowane dla uczniów niepełnosprawnych. - Męczyłaby się pani. Lepiej dać sobie spokój

- Nasza szkoła jest niedostosowana - oświadcza dyrektorka Zespół Szkół Muzycznych nr 1 przy Miodowej - nie ma podjazdów, wind. To stary, zabytkowy budynek i konserwator nie pozwoli nic tu zmienić. Niech pani zadzwoni do Barbosa, oni mają podjazdy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 77 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • Gdzie się pchasz na tym wózku?! ernestotravel 11.01.08, 22:21

    Cześć Marta. Życzę powodzenia!!! Trzymam kciuki za znalezienie pracy:)Ada (była sąsiadka z Żaczka)»

  • nie czarujmy sie o90 12.01.08, 02:10

    czy osoba po porazeniu i na wozku pracujaca jako nauczycielzapewni wlasciwe bezpieczenstwo uczniom ?zrobi masaz serca ? sztuczne oddychanie ?przeprowadzi sprawna ewakuacje w razie pozaru »

  • Gdzie się pchasz na tym wózku?! janus9 13.01.08, 00:13

    Mialem kolezanke z b. wysokim stopniem niesprawnosci ktora zostala nauczycielkaw jednym z krajow "rozwinietych" Dostawala prace w szkole a jakze tylko na godziny cos na 1/10 etatu.Trudno »

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD