http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piotr Pacewicz

A A A

Piotr Pacewicz

pac
2009-10-15, ostatnia aktualizacja 2009-10-19 14:02


Fot. Wojciech Surdziel /AG
Urodziłem jeszcze za panowania Józefa Stalina. Moje zdjęcie - leżącego na boku, golutkiego! - znalazło się nawet w PRL-owskiej gazecie, gdyż zostałem uznany za pierwsze dziecko 1953 roku. Była to moja pierwsza publikacja i pierwsze kłamstewko, bo tak naprawdę urodziłem się pierwszego stycznia po południu.

Wychowałem się w milicyjnym osiedlu na warszawskiej Woli, a potem na Nalewkach - bawiliśmy się (nieświadomi) w ruinach getta, a także w KKS "Polonia", gdzie z sukcesami skakałem w dal i w trójskoku dopóki nie złamałem nogi. Byłem długo maminsynkiem, zawsze wolałem się bawić z dziewczynkami i miałem zawsze jakąś "sympatię", czemu zawdzięczam przezwisko "babski król". W liceum im. Żmichowskiej z wykładowym francuskim, prowadziłem szkolny teatr, jak najpoważniej cenzurowany przez kuratorium.

Studiowałem polonistykę i psychologię (doktorat), napisałem książkę z pogranicza historii, socjologii i psychologii o rewolucjach, w tym Solidarności lat 1980-1981 ("Pomiędzy myślą a rzeczywistością"). Moja żona się z niej uczyła na studiach i zaciekawiła się autorem.

W stanie wojennym i potem pracowałem w PAN a jednocześnie działałem w solidarnościowym podziemiu. Przy Okrągłym Stole byłem sekretarzem Bronisława Geremka przy stoliku politycznym, a tuż potem znalazłem się wśród ojców i matek założycieli "Gazety Wyborczej".

Należę do pokolenia, które z powodu biedy i życia w czasach realnego socjalizmu miało przywilej wykonywania wiele zawodów w Polsce i zagranicą, m.in. (w kolejności alfabetycznej) •  aktor w teatrach alternatywnych •  archiwista Regionu Mazowsze podziemnej „Solidarności” •  betoniarz •  czyścistół, dresser i smażacz w sztokholmskim McDonaldzie •  doktorant i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim i Technische Universitat w Berlinie •  dostawca leków w Wuppertalu, •  fensterputzer, specjalizacja: okna na wysokościach w Sztokholmie, •  indywidualny importer sprzętu komputerowego •  kierowca dźwigu, kolporter i redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” •  kierownik działu politycznego, publicystyki, i reportażu oraz szef promocji i wicenaczelny „Gazety” •  malarz pokojowy w wielu krajach Europy •  przedszkolanek •  robotnik budowlany •  spawacz w podlondyńskiej fabryczce •  terapeuta zajęciowy i psycholog kliniczny w warszawskim szpitalu psychiatrycznym •  zbieracz jagód w Szwecji.

W "Gazecie Wyborczej" opublikowałem ponad 2500 tekstów. Szczególnie chętnie piszę o sprawach społecznych i obyczajowych, analizuję i wymyślam sondaże. Toczę wojnę z tradycjonalnym i konserwatywnym podejściem do kobiet, seksu, wychowania dzieci, edukacji m.in. z ultrakatolickim podejściem do aborcji, in vitro, czy mniejszości seksualnych itp. Piszę też na ogół sarkastycznie o polityce i mediach (w 2008 r. naruszyłem tabu Nagrody Dziennikarza Roku). Robię sporo wywiadów.

Od nastu lat wymyślam i prowadzę akcje społeczne "Gazety". Wyrastają one zazwyczaj z osobistego doświadczenia: "Rodzić po ludzku" (gdy rodzili się synowie), "Szkoła z klasą" (gdy się uczyli), "Polska biega" (od pięciu lat jestem zapalonym biegaczem, we wrześniu 2009 pobiłem swój rekord w maratonie 3 godz. 13 minut).

Akcje dotykają problemów korupcji ("Przejrzysta Polska"), absurdalnego ustawodawstwa w dziedzinie uzależnień ("My, narkopolacy"), czy praw mniejszości (kampanie coming outowe dla gejów i lesbijek, za które dostałem międzynarodowe i krajowe nagrody za szerzenie tolerancji).

W "Gazecie" tworzyłem też pierwsze w prasie tzw. hity, czyli informatory i poradniki, które odpowiednio wypromowane potrafią znacząco zwiększyć sprzedaż. Pierwsza, we wczesnych latach 90. była broszurka "Choroby poborowych", czyli lista chorób zwalniających z obowiązkowej wtedy służby wojskowej. "Gazetę" wymiotło z kiosków, a na bazarach osiągała kosmiczne ceny.

Najwięcej czasu zajmuje mi oczywiście praca przy kolejnych numerach "Gazety". Uczestniczę w wymyślaniu cykli redakcyjnych (ostatnio "Męska muzyka") i stałych dodatków "Gazety" (ostatnio poniedziałkowy "Ludzie i pieniądze").

Mam trzech synów: 29, 20 i 17 lat. Moja żona Alicja jest wicedyrektorem fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej.

  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    59 głosów

  • Piotr Pacewicz wobuziak 10.11.09, 20:59

    ...i lubię francuskie vany, tj. błękitny Evasion TCT - boskie auto, złoty P807, już w dieslu... aaa? Kto napisał to?»

  • Panie P., co to jest ultrakatolickie podejście do pl2512 11.11.09, 10:38

    aborcji? Ja na ten przykładzik jestem gó...anym katolikiem, bo bywam wkosciółku raz lub dwa razy w roku, zazwyczaj z okazji zaniesienia jajek zinnym jadłem do pokropienia i w celu zobaczenia»

  • Piotr Pacewicz krysich 05.04.10, 21:34

    Szanowny Panie Redaktorze! Chętnie z Panem porozmawiam na tematy edukacyjne, ktych Pan był inicjatorem.dr nauk fiz-chem .UW K Chreptowicz- nauczyciel z 30-letnim stażem.Mam nadzieję,że »

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD