W odpowiedzi na doniesienia o rosnącym transferze uczniów ze szkół publicznych do niepublicznych po reformie edukacji rozpoczynamy na łamach think tanku dyskusję o edukacji publicznej i niepublicznej w Polsce. Zapraszamy do lektury analizy naszego eksperta Miłosza Wiatrowskiego* (poniżej) oraz polemicznej opinii Anny Blumsztajn.

Popularność szkół niepublicznych wzrasta. Zgodnie z danymi Ministerstwa Edukacji Narodowej udostępnionymi portalowi Ciekaweliczby.pl we wrześniu 2017 r. działało o jedną piątą więcej społecznych i prywatnych szkół podstawowych niż rok wcześniej, a liczba uczniów w tych placówkach zwiększyła się o 48 proc.

Likwidacja gimnazjów znacznie zwiększyła zapotrzebowanie na miejsca w szkołach podstawowych, czego nie zrekompensował przyrost nowych publicznych szkół. Choć jest za wcześnie, by ocenić, czy zwiększone zainteresowanie prywatną edukacją to efekt tymczasowy czy początek trwałego trendu, to warto się zastanowić nad możliwymi konsekwencjami większej roli prywatnych szkół w polskiej oświacie.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej