Paulina Milewska: Jedne zwierzęta są nam dalsze, a inne bliższe. Najbliższe są te domowe.

Karolina Kuszlewicz: W przypadku zwierząt spokojnie możemy mówić o dyskryminacji. Dotyczy ona zarówno jakości ochrony prawnej w odniesieniu do poszczególnych grup zwierząt, jak i stosowania prawa.

W miarę dojrzeliśmy już do tego, by chronić zwierzęta domowe, więc policja ściga sprawców znęcania, a sprawy te trafiają do mediów. Ale na tym koniec – przykładowo ochrona karpi przez lata była niemożliwa do wyegzekwowania, a przecież gdyby te ryby zamienić na psy, to każdy zgodziłby się, że przestępstwem jest regularne głodzenie lub duszenie psa, nawet jeśli uda mu się to przeżyć.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej