W zdumienie wprawił mnie Wojciech Maziarski tekstem „Kijowski nabroił. Ale ile zrobił dobrego?”. Pisze w nim o Kijowskim tak: „polityczna przeszłość sprawia, że nikt nie chce podjąć z nim współpracy”, wobec czego „mówienie mu, że «powinien znaleźć zatrudnienie» brzmi jak szyderstwo”.

Ten popis lewicowej wrażliwości i krytykę koniunkturalizmu wolnego rynku uzupełnia pochwała uspołecznienia: oto znajomi i przyjaciele podejmują decyzję o zbiórce pieniędzy, by pomóc Kijowskiemu poradzić sobie w czasie, gdy nie może on znaleźć pracy i to zgodnej z profilem zatrudnienia (bo Maziarski możliwości ograniczył do firm gotowych „skorzystać z informatycznych usług Kijowskiego”).

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej