W odróżnieniu od Jerzego Buzka, którego reformy z czasem zaczęto powszechnie doceniać, co dało mu powrót do polityki, Tusk nie może oczekiwać akceptacji społeczeństwa bez wyjaśnienia wyborcom przynajmniej trzech spraw, które stoją dziś na przeszkodzie, by mógł być uważany za polskiego męża stanu, a nie za – może i skutecznego – ale premiera i lidera  tylko żelaznego elektoratu Platformy Obywatelskiej, czyli tych konserwatystów, dla których kapitalizm ćwierćwiecza transformacji ustrojowej był czasem prosperity.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej