9 listopada grupa obrońców Puszczy Białowieskiej przykuła się do bramek w holu głównym siedziby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych i drzwi wejściowych do budynku. Domagali się przestrzegania prawa, zaprzestania wycinki, objęcia całej Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym, a przede wszystkim spotkania z kimś z Dyrekcji Lasów Państwowych.

Lasy Państwowe nie wyraziły woli podjęcia rozmów z protestującymi, którzy domagają się ich od wielu miesięcy. Choć protest był pokojowy, do pacyfikacji aktywistów stawiających bierny opór wysłano 18 radiowozów oraz 80 policjantów i strażników leśnych.

 - Wyciągnęli nas z budynku, postawili pod ścianą...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.