Co ksiądz pomyślał, kiedy Piotr Szczęsny podpalił się na placu Defilad?

Ks. Adam Boniecki: Pierwsze było wspomnienie podpaleń z czasów komunistycznych. Gest Jana Palacha wstrząsnął światem, była to manifestacja tak niezwykle mocna, że do nikogo nie trafiały usiłowania propagandy, żeby sprowadzić to wszystko do szaleństwa, do stanu psychicznego.

Władza samospalenie Piotra Szczęsnego zignorowała.

To jest tak mocny znak protestu, że właściwie nie można przejść wobec niego obojętnie.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej