Wstrząsająca jest liczba i treść historii kobiet, które pod hasztagiem „JaTeż” dzielą się w mediach społecznościowych doświadczeniami napastowania seksualnego. „Na pierwszym skrzyżowaniu przerażona uciekłam z jego fury i biegłam, biegłam, biegłam”. „W wieku 41 lat dotarło do mnie nagle, że nie muszę się wstydzić za to, że jakiś typ próbował mnie 20 lat temu zgwałcić”. „Licealny nauczyciel matematyki dziewczyny do sali wpuszczał po wielkości biustu”. „Nie żartuj, bo dasz przyzwolenie dwa razy starszemu gościowi, żeby cię zmacał dzień po twoich 15. urodzinach, <<bo za to już nie grozi paragraf>>”. „Czerwony i ziejący alkoholem byczek, właściciel stoiska z choinkami, proponuje mi trzy choinki w zamian za seks”. „Pani magister wzięła mnie na rozmowę, na której się dowiedziałam, że mam od tej pory nosić duże, męskie tiszerty, bo mój biust rozprasza kolegów”. „Porównanie drążka skrzyni biegów do penisa i uwaga, że powinnam się z nim obchodzić równie delikatnie”. „Przecież ja tylko żartowałem. Jezu, jaka drażliwa. Feministka niedoruchana”. „Ile razy doświadczyłam obmacywania w tłumie w barze, w klubie, w metrze, nie jestem w stanie zliczyć’.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej