W oświadczeniu polskiego prezydenta (ponieważ pytań dziennikarzy nie było, więc o konferencji prasowej trudno mówić) znalazło się za to wiele miejsca dla polsko-tureckiej przyjaźni wywodzącej się jeszcze z czasów, gdy Polska znajdowała się pod zaborami.

„Turcja będąca imperium osmańskim nigdy nie uznała zaborów Rzeczpospolitej. Nigdy nie uznała, że Rzeczpospolita zniknęła z mapy. Do legendy przeszły słynne słowa wygłaszane w czasie audiencji u sułtana: czy jest poseł z Lechistanu?” - opowiadał prezydent Duda w oświadczeniu po niespełna godzinnej rozmowie z Erdoganem.

Turecki prezydent odwdzięczył się w sferze gestów opowieścią o Polonezköyu, wsi pod Stambułem, którą założono z inicjatywy księcia Adam Czartoryskiego w 1842 roku. Zaprosił też do niej w przyszłości prezydenta Dudę.

Taka była właśnie wizyta tureckiego prezydenta - gładka i przyjemna. Z uśmiechami, przytulaniami i entuzjastycznymi uściśnięciami dłoni. Jeśli dodać zawartych pięć umów międzynarodowych i Polsko-Tureckie Forum Gospodarcze, które odbyło się przy okazji wizyty, to mamy wizerunkowy sukces.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej