Gazeta.pl > Nordic Walking >  Nordic Walking

A A A

Nordic walking na Jurze. Z kijkami w Olsztynie

Michał Rembas
2010-09-20, ostatnia aktualizacja 2010-09-20 13:31

Kamieniołom Kielniki na szlaku nordic walking
Kamieniołom Kielniki na szlaku nordic walking
Fot. Michał Rembas

Ruiny zamku, malownicze wapienne skały i mumia konfederata barskiego to tylko niektóre atrakcje Olsztyna na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Za chwilę dołączy do nich nowa trasa nordic walking.

Olsztyn. Szlak nordic walking

Pierwszy w tej okolicy szlak dla kijkarzy (wymyślony i realizowany przez społeczników ze Stowarzyszenia na rzecz Poradnictwa Obywatelskiego DOGMA) przetestowałem już na początku września, w pięknym słońcu, nie czekając na jego oznakowanie ani na oficjalne otwarcie, tym bardziej że w urzędzie miasta można już dostać stosowne mapki. Sportowe buty, kijki, dres - tak wyposażony wyruszyłem z olsztyńskiego rynku. Liczący dziś 2 tys. mieszkańców Olsztyn (12 km od Częstochowy) od XV w. był miastem, prawa miejskie utracił przed 140 laty.

Maszeruję ulicą Zamkową (ulokowała się tu połowa miejscowych knajpek), lekko pod górę. Po chwili jestem pod zamkiem (wstęp 3 zł), a raczej jego pozostałościami rozproszonymi na dużym terenie. Potężny gotycki zamek z XIV w. był siedzibą starosty, a jego wieża służyła za królewskie więzienie. Złupiony podczas potopu szwedzkiego popadł w ruinę. Pomiędzy skałami sterczą malowniczo resztki murów i dwie wieże - cylindryczna i wysmukła, tzw. stołp, oraz kwadratowa i przysadzista zwana Starościńską (tę można zwiedzać, ze szczytu roztacza się panorama Olsztyna i okolic). I skały, i mury są z jasnego wapienia - aż trudno się zorientować, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Na stromą ścianę wdrapują się wspinacze w kaskach i z linami.

W górę i w dół

Trzymam przyzwoite tempo, ścieżka biegnie łąkami, lekko w dół. Mijam wysoką skałę zwaną Dziewicą (wspinający się w Jurze żartują, że początkujący wspinacz, zanim poważy się na coś większego, powinien najpierw zdobyć Dziewicę). Teraz kawałek pod górę i... przepaść! Wielka wyrwa w ziemi za stalową barierką to nieczynny kamieniołom Kielkniki (do lat 70. XX w. wydobywano tu wapienie). W jego zboczu wejście do 100-metrowej jaskini odkrytej podczas wydobywania kamienia. Szlak skręca w lewo, wąską ścieżką wśród zarośli niemal okrążam wyrobisko, studiując tablice z informacjami o kamieniołomie i tutejszych skałach (na tym odcinku nordic walking pokrywa się z geologiczną ścieżką dydaktyczną). Mniej więcej 100 m przed zamknięciem pętli szlak ostro odbija w lewo w dół. Mijam zejście do małej jaskini Magazyn (służyła pracownikom kamieniołomu za magazyn właśnie).

Krajobraz się zmienia - otwarte przestrzenie i skały zastępują młode sosnowe lasy (niestety, sporo połamanych drzewek). Leśne dukty są szerokie, ale miejscami zapiaszczone, co spowalnia mój marsz. To płaski, dość monotonny odcinek, w dodatku ani żywego ducha (spotykam jedynie parę grzybiarzy). Po półgodzinie wspinam się na stromą górę Biakło (343 m) w kształcie grzebienia z wapieni. Jego fragmenty mają własne nazwy - Mnich, Sfinks, Okręt. Ponieważ stoi tu również metalowy ażurowy krzyż, Biakło zwane bywa Małym Giewontem. To ulubiona góra wspinaczy skałkowych, którzy znaleźli tu dla siebie dziesiątki dróg, od łatwych po ekstremalnie trudne.

***

Porośnięta trawą ścieżka prowadzi to w dół, to znów w górę. Ale nie zwalniam tempa, zmierzam ku Lipówce. Z wysokiej na 331 m góry sterczą ciekawe skały: po lewej Grzybki i Mnich, po prawej Płetwa oraz Podcięta i Urwista Turnia. Jest tu też mała, wykuta przez ludzi pieczara, gdzie można schronić się przed deszczem. W oddali widać już Olsztyn. Jeszcze kilkanaście minut i znów wspinam się na zamkowe wzgórze. Po niecałych dwóch godzinach solidnego marszu, nieźle zmęczony, zamykam na rynku dziewięciokilometrową pętlę. W porównaniu ze znanymi mi trasami nordic walking (np. wokół Barlinka w Zachodniopomorskiem) ta nie jest taka łatwa: liczne podejścia i zejścia, ścieżka bywa tak wąska, że da się iść tylko gęsiego, a na leśnym odcinku piasek. Ale za to jest bardzo urozmaicona, a wspaniale widoki sprawiają, że zapomina się o zmęczeniu. Suma przewyższeń - podejścia 139, zejścia 155 m. Czas przejścia przy prędkości 5 km/godz. - 1 godz. 40 min, spala się ok. 765 kcal

***

Sam Olsztyn

Sam Olsztyn jest na pozór nieciekawy - brzydkie powojenne domy i okropne betonowe płoty (prawdziwa ogólnopolska plaga). Ale obok rynku stoi malowana w kwiatki zielona chałupa z końca XIX w. (trafiła tu przed II wojną z Przymiłowic) obwieszona figurkami drewnianych aniołów. W środku ruchoma szopka z 350 postaciami. Wśród nich Maria z Dzieciątkiem, św. Łukasz, bednarze, kowale, garncarze, wiejscy muzykanci, nauczyciel... Utrzymane w stylu dolnośląskich szopek dzieło wykonał w 1995 r. miejscowy artysta Jan Wiewiór i zajęło mu to aż 15 lat. Teraz rzeźbi anioły, najczęściej w krótkich koszulach i z instrumentami w dłoniach (można kupić, od 25 zł). Dziś stały się już symbolem Olsztyna; jego dziełem jest też wysoki na 7 m anioł na rogatkach. Miejscowość ma zresztą długą „anielską" tradycję - w dobie baroku działało tu Bractwo Aniołów Stróżów, a w kościele św. Jana Chrzciciela znajduje się kaplica Świętych Aniołów.

Na podwórku u pana Wiewióra stoi też domek Zmory - na jego progu starucha w kolorowej czapeczce i z gitarą. Obok w wydrążonym pniu drzewa siedzi św. Idzi z długą brodą, a w piwniczce - przykuty do ściany wielmoża Maćko Borkowic, którego Kazimierz Wielki kazał zagłodzić w lochach olsztyńskiego zamku. Jest tu i makieta oblężenia tegoż zamku przez Habsburgów w XVI w. Ale największą atrakcją jest sam właściciel - z pasją, piękną polszczyzną opowiada o swojej pracy oraz o miejscowych ciekawostkach i legendach (słusznie należy mu się zdobyty przed trzema laty tytuł Mistrza Mowy Polskiej). Kilkaset metrów dalej, przy głównej drodze, wznosi się kościół św. Jana Chrzciciela . Na wieży barokowej świątyni widnieje data 1726, ale powstała w latach 1723-29, z kamieni i cegieł z zamkowych ruin. Niedawno odrestaurowane, utrzymane w pastelowych kolorach wnętrze wygląda jak nowe. Pięknie prezentuje się okazały barokowy ołtarz z naturalnej wielkości figurami świętych: Augusta, Stanisława, Jana Kantego i Jerzego (wszystkich ołtarzy jest pięć). Ciekawa jest też ambona z płaskorzeźbą nauczającego Chrystusa i słuchaczy. Na jej baldachimie siedzi czytający księgę anioł, z gorejącym sercem w dłoni. W krypcie pod posadzką w centralnej części kościoła (wystarczy poprosić księdza, chętnie pokaże) przeszklona trumna ze zwłokami konfederata barskiego znalezionego pod zamkiem w latach 70. XVIII w. Dzięki mikroklimatowi jego ciało uległo mumifikacji, przez szybkę można dostrzec, że był wysoki, odziany w mundur z haftowanymi guzikami i takimiż mankietami; tylko buty ma nieoryginalne - podobno podczas II wojny zamienił je jakiś niemiecki żołnierz. Kościół nie zawsze jest otwarty, warto się umówić, tel. do parafii: 34 32 85 032, ks. prałat Ryszard Grzesik

Teatr w stodole

Takiego teatru nie ma chyba w całej Polsce - mieści się w stodole, niemal w centrum wsi. Widzowie siedzą w mrocznym pomieszczeniu na jutowych workach wypchanych trocinami. Obok drewniany wóz, na ścianach sprzęty gospodarskie, a pod maleńką sceną pełno siana. Podczas spektaklu goście pałaszują pyszny chleb ze smalcem. W repertuarze monodramy, spektakle poetyckie, kabaret literacki, można też usłyszeć teksty Norwida i Krasińskiego. Teatr Stodoła to pomysł Stanisława Kałkusa, górnika i aktora w jednej osobie, który przed dziesięciu laty osiadł w Olsztynie. Sam reżyseruje sztuki, projektuje scenografię i występuje, a kostiumy szyje miejscowa krawcowa. W Stodole występują zarówno amatorzy, jak też zawodowi aktorzy z Krakowa i Katowic. <i>Przedstawienia w każdą sobotę o 18. Jurajski Teatr Stodoła, ul. Zielona 14, tel. 501 753 249</i>

765 kilokalorii mniej

Zużywszy na marsz 765 kilokalorii, uznałem, że warto je uzupełnić w Spichlerzu nieopodal zamkowego wzgórza. Lokal rzeczywiście mieści się w pięknym, drewnianym spichlerzu z końca XVIII w. sprowadzonym trzy lata temu ze śląskiego Borowna, kryty strzechą, ma dwie kondygnacje, obiegają go arkadowe podcienia. Specjalizuje się w kuchni polskiej, ja polecam zwłaszcza kućmoka, czyli ziemniaczane ciasto pieczone z grzybami w brytfannie (15 zł). Nieopodal, w lesie, znajduje się jeden z nielicznych w Polsce cywilnych cmentarzy ofiar II wojny światowej, z ciekawym kamiennym pomnikiem przedstawiającym ludzi idących na śmierć. W pobliskich Zrębicach warto zobaczyć cenny modrzewiowy kościółek św. Idziego z XVIII w. ze starszą o blisko 100 lat dzwonnicą. Niedaleko stąd i do rezerwatu Sokole Góry - chroni dziesięć kopulastych wzniesień porośniętych buczyną i kilkanaście jaskiń.

Co, kiedy, za ile

Inauguracja trasy nordic walking 2 października, zapisy 9.30-10.45 na Błoniach Zamkowych koło Spichlerza. O godz. 11 pokaz walk rycerskich i strzelania z łuku. O 11.15 wymarsz na trasę z przewodnikiem i instruktorami nordic walking, na koniec ognisko i pieczenie kiełbas. Szlak będzie oznakowany fioletowymi symbolami (człowiek z kijkami). Jego nazwę wyłoni konkurs. Kijki do nordic walking można kupić w punkcie IT lub pożyczyć (3 zł/godz.) w wypożyczalni rowerów na placu Piłsudskiego 4, tel. 512 016 746. Broszurki z mapą szlaku dostaniemy w dziale promocji urzędu gminy w rynku oraz w Informacji Turystycznej OL-TUR-2, ul. Zamkowa 13 (sklep z pamiątkami), tel. 663 770 883. Wielki, strzeżony parking nieopodal rynku - 5 zł za cały dzień. Olsztyn i okolice: www.olsztyn-jurajski.pl

Źródło: Gazeta Podróże
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Nordic walking na Jurze. Z kijkami w Olsztynie benner 16.05.12, 23:02

    Super, naprawdę atrakcyjny szlak i można połączyc marsz nordic walking i innymi atrakcjami.Polecam przyjazny sklep kijki do nordic walking, kije trekkingowe, narty biegowe - a to link do »

Partie kobiet nie biorą

Na listach PO i PiS do samorządów jest niewiele więcej kobiet niż cztery lata temu. Trochę lepiej jest w SLD