- Dzisiaj pragniemy połączyć radosne sportowe święto z możliwością zdobycia informacji i porad w ramach kampanii "Kraków stawia na rodzinę" - zaprosiła do udziału w imprezie Renata Lisowska, Pełnomocnik Prezydenta ds. Organizacji Pozarządowych.
W miniony weekend odbyła się II edycja imprezy "Kraków - kierunek Nordic Walking" połączona z rodzinnym festynem. Prawdziwych entuzjastów tego sportu nie wystraszyła nawet deszczowa pogoda. Ok. 50 osób zebrało się pod Wawelem by wspólnie pokonać 5-ciokilometrową trasę.
Gdy wybiła godzina 12 grupa chodziarzy z kijkami ruszyła Bulwarem Kurlandzkim w okolice Galerii Kazimierz i z powrotem. Najmłodsza uczestniczka miała 9 miesięcy (grzecznie siedziała w nosidełku na plecach taty), najstarsza - 74 lata. Spacer trwał ok. 50 minut. Jako pierwszy na mecie pojawił się Ryszard Marzec (56 lat). - Ciężka choroba nie pozwoliła mi na uprawianie jakiegokolwiek sportu. Lekarz stwierdził, że chodzenie to jedyna aktywność fizyczna, na którą mogę sobie pozwolić. Tak zaczęła się moja przygoda z Nordic Walkingiem - powiedział zwycięzca zawodów.
W tym samym czasie w miasteczku organizacyjnym przy ulicy Smoczej zebrali się przedstawiciele organizacji pozarządowych - "U Siemachy", "18plusminus" oraz "Stowarzyszenie Dobrej Nadziei". Psychologowie i pedagodzy starali się przypomnieć mieszkańcom Krakowa jak ważne są potrzeby dziecka i silne więzi rodzinne.
Dla najmłodszych przygotowano mnóstwo atrakcji. Dzieci puszczały latawce, malowały farbami twarze, bawiły się klockami, uczyły się capoeiry. - Od roku codziennie chodzę do "Siemachy". Lubię sport, komputer i gry planszowe. Tutaj jest super zabawa - komentował Przemek, trzynastoletni wychowanek "Siemachy". - Podoba mi się Nordic Walking. Przy dobrej technice można wyćwiczyć nawet 95 procent mięśni. Fajnie jakby było więcej takich spotkań - podsumował imprezę Kamil, czternastoletni uczestnik zawodów.