Można by nazwać to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii, kryzysem konstytucyjnym; wielu tak to określa. Spiker Izby Gmin posłużył się sformułowaniem „konstytucyjny skandal”, niektórzy idą dalej: na Twitterze modne stało się sformułowanie „#stopthecoup” (powstrzymaj zamach stanu).

Niezależnie jednak, jak ta saga się zakończy – brexitem czy bez brexitu, wyborami czy bez nich – ogłoszone ponad tydzień temu bezprecedensowe pięciotygodniowe zawieszenie przez premiera obrad parlamentu przyczyni się do zdyskredytowania demokracji w jednym z najstarszych demokratycznych państw świata.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej