Owce, krowy, pola pszenicy i łagodne pagórki. Wieś licząca 400 dusz, pub z 1865 roku i średniowieczny kościółek. Angielska wieś jak z obrazka. Dokładnie mówiąc – Cotswolds, które dla Londynu jest tym, czym Hamptons dla Nowego Jorku: to miejsce, gdzie mieszkańcy stolicy, jeśli mogą sobie na to pozwolić, mają drugi dom, lub miejsce, do którego przeprowadzają się w poszukiwaniu bardziej bukolicznego, spokojniejszego życia. Cel mojej wizyty – rozmowa z Ianem McEwanem na temat jego nowej powieści science fiction „Maszyny takie jak ja” z robotem w roli głównej – kontrastuje z okolicznościami: duży kamienny dom wśród drzew, w którym mieszka pisarz, wydaje się oddalony o lata świetlne od świata androidów.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej