Kiedy mieszkańcy Tel Awiwu słyszą słowo „koszerne”, myślą o niezliczonych rabinicznych zasadach żywieniowych: że nie należy mieszać mleka i mięsa albo że wino może wytwarzać tylko Żyd, który przestrzega szabatu. Nic więc dziwnego, że przydawka „koszerny” w nowoczesnym Tel Awiwie nie jest uważana ani za atrakcyjną, ani za aktualną.

Chana Boteach chce to zmienić i otworzyła w Tel Awiwie „koszerny sex shop”.

„Pożądanie jest podstawą dobrego związku o wiele bardziej niż miłość” – mówi, przyjmując za dowód „Pieśń nad pieśniami”: „Ten fragment Biblii jest pełen zmysłowości.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej