Wiosną 2005 na posiedzeniu rady naczelnej PSL Stanisław Żelichowski opowiada dowcip: groźny smok atakuje miasto, przerażeni mieszkańcy proszą o pomoc trzech rycerzy. Pierwszy mówi, że musi najpierw opracować strategię, zgromadzić środki, teraz nie jest gotów do walki ze smokiem. Podobnie mówi drugi rycerz. A trzeci woła giermka.

– Szybko, zbroję i konia!

– Jak to? – pyta zdumiony giermek. – Tak bez namysłu?

– Nie ma czasu myśleć, trzeba uciekać – odpowiada rycerz.

Na sali słychać śmiech.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej