Czerwiec 2019 r. był trudny dla niemieckiej policji. Najpierw neonazista zamordował lokalnego polityka w Hesji, chociaż od dawna powinien być pod ścisłą obserwacją służb. Trzy tygodnie później saksońscy policjanci podpadli dziwnym zachowaniem na neonazistowskim koncercie w Ostritz (o tym za chwilę), a pod koniec czerwca został aresztowany funkcjonariusz z Frankfurtu nad Menem podejrzewany o przynależność do skrajnie prawicowej grupy.

Niemiecka policja zżyma się na zarzuty polityków i mediów, że przez palce patrzy na skrajnie prawicowe poglądy swoich funkcjonariuszy.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej