Nastanie nowego premiera Borisa Johnsona odświeżyło – zarówno w Wlk. Brytanii, ale też na kontynencie - zarzuty, że „Bruksela” (instytucje unijne) postawiła Londynowi zbyt wygórowane warunki i źle poprowadziły negocjacje brexitowe. Krytycy biorą zwykle na widelec Komisję Europejską. Natomiast wybitnie regionalną odmianą w Polsce są zarzuty wobec przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, który miałby być wręcz współwinny brexitu.

Tyle że wytyczne negocjacyjne i krańcowe warunki umowy brexitowej leżą w gestii przywódców 27 krajów Unii (wszystkich bez Wlk.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej