Owszem, w Europie słychać głosy na rzecz stopniowej „normalizacji” w relacjach z Rosją i nawet widać chętnych do appeasmentu. Ale nie można gubić hierarchii wydarzeń – Unia trwa przy swej polityce sankcyjnej przyjętej przed pięciu laty w koordynacji z USA. Petro Poroszenko usiłował przekonywać Ukraińców, że tylko on potrafi nakłonić Zachód do zachowania twardej linii, ale trzeba to spisać na karb jego trudnej (i ostatecznie ciężko przegranej) kampanii wyborczej.

Utrzymać sankcje

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej