Bruksela bywa nazywana „stolicą lobbingu”, bo pod względem zagęszczenia lobbystów ustępuje tylko Waszyngtonowi. Instytucje UE stanowią przepisy, administrują, a także są regulatorem dla wspólnego rynku Unii obejmującego około 0,5 miliarda ludzi. Trudno się zatem dziwić, że tylko przy rondzie Schumana, gdzie mieszczą się główne siedziby Komisji Europejskiej i Rady UE, swe biura ma ponad dziesięć wielkich firm, ponad dziesięć organizacji branżowych oraz kilka firm zajmujących się lobbingiem na zlecenie (jak Gplus pracujący m.in. dla Gazpromu).

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej