Ivan Krastev – bułgarski politolog, publicysta, szef Centrum Strategii Liberalnych w Sofii i wykładowca w Instytucie Nauk o Człowieku w Wiedniu

To miał być punkt zwrotny, jednak ostatecznie Europa nigdzie nie skręciła. Pomimo obaw o wzrost prawicowych populistów większość wyborców w UE zagłosowała na polityczny mainstream, czyli partie prounijne. Dwa główne bloki – centroprawicowy i centrolewicowy – poniosły straty, ale nadal będą dominować w 751-osobowym europarlamencie. Centrum zostało na razie obronione.

Jednakże antybrukselska, nacjonalistyczna prawica – w tym Zgromadzenie Narodowe Marine Le Pen we Francji i Liga Mattea Salviniego we Włoszech, które otrzymały wsparcie od alt-prawicowego spin doktora z USA Steve’a Bannona – odniosła spory sukces. Te partie, wspólnie z różnymi eurosceptykami, zbliżyły się do przejęcia co czwartego mandatu w europarlamencie, który w nowym składzie ma się zebrać w lipcu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej