W 1989 r., gdy konflikt w Irlandii Płn. się zaostrzał, brytyjskie władze zleciły sporządzenie poufnego raportu na temat „problemu irlandzkiej granicy”. Po trwającej dekady przemocy brytyjscy dowódcy skłaniali się prywatnie do wniosku, że zamknięcie granicy jest niemal fizycznie niemożliwe.

Od lat 70. drogi przecinające zygzakowatą granicę Irlandii były przez Brytyjczyków celowo dziurawione wybuchami, blokowane betonowymi zaporami lub fragmentami szyn kolejowych. Były patrolowane przez pojazdy opancerzone i helikoptery, a żołnierze przeprowadzali kontrole na przejściach. Cała strefa przygraniczna była zmilitaryzowana.

Jednak mimo wszystko granica pozostawała dziurawa. Największym zmartwieniem Brytyjczyków były nie brutalne paramilitarne bojówki, tylko nieustanne kampanie na rzecz ponownego otwarcia lokalnych dróg organizowane przez zwykłych mieszkańców.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej