W Rosji, gdzie oficjalnie Cerkiew jest oddzielona od państwa, nie można mówić o równości wyznaniowej.

Tylko cztery religie – prawosławie, islam, judaizm i buddyzm – są tu uznawane za „tradycyjne”. Ale ich status też nie jest równy. Federalna Ustawa o wolności sumienia i organizacjach religijnych podkreśla „szczególną rolę” prawosławia.

Wyznawcy tej „równiejszej” religii na przykład w Moskwie, gdzie w dniach najważniejszych uroczystości prawosławnych cerkwie odwiedza nie więcej niż 250 tys. wiernych, mają do dyspozycji 1,1 tys. świątyń.

Muzułmanie w Moskwie – w tym w istocie rzeczy największym islamskim mieście Europy, skoro mieszka ich tu nawet 2 mln – cisną się w czterech meczetach.

Teraz stolica za pieniądze podatników aktywnie realizuje program „cerkiew o krok”, tak by świątyń prawosławnych było tu zgodnie z tradycją „sorok sorokow”, czyli czterdzieści razy czterdzieści. Wspólnota muzułmańska natomiast zezwoleń na budowę nowych meczetów nie otrzymuje.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej