„Głos za Wspólnym Rynkiem to głos za ekumenizmem, za Rzymem, za dyktaturą, za Antychrystem” – tak północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP) ostrzegała w latach 70. przed członkostwem w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej, ówczesnym wcieleniu Unii. Obecnie DUP, która daje premier Theresie May i jej torysowskiemu rządowi większość w parlamencie, jest jedną z głównych przeszkód w ratyfikacji umowy brexitowej.

Jej nieżyjący już założyciel Ian Paisley jeszcze przed dekadą – oczywiście kontekst konfliktu wewnątrzirlandzkiego jest tu kluczowy – nie ustawał w straszeniu watykańskim spiskiem, by za pomocą eurointegracji odebrać Irlandczykom prawo do protestanckiego stylu życia. W latach 60. lider laburzystów Hugh Gaitskell przyznawał, że antyeuropejskie nastroje nawet w jego partii są podsycane nie tylko przez niechęć do „wielkiego kapitału”, ale także m.in. przez antykatolickie teorie spiskowe.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej