Pomimo to wezwania do tworzenia „armii europejskiej” są ostatnio coraz częściej powtarzane, m.in. przez prezydenta Emmanuela Macrona oraz kanclerz Angelę Merkel. Szkopuł w tym, że nie w znaczeniu jednej i wspólnej armii z głównodowodzącym generałem w Brukseli. „Armia europejska” służy m.in. za hasło mające doprowadzić do powołania stosunkowo niewielkich europejskich sił interwencyjnych wysyłanych w razie potrzeby np. do Afryki. To idea Macrona, który w swej Europejskiej Inicjatywie Interwencyjnej widzi miejsce także dla pobrexitowej Wielkiej Brytanii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej