Unijne fundusze to dla Węgier niemałe pieniądze. W latach 2014-20 kraj dostał 25 mld euro z Funduszu Spójności, co odpowiada 3 proc. wytworzonego w tym czasie PKB – pod tym względem państwo jest największym beneficjentem w całej UE.

O tym, gdzie zostaną skierowane pieniądze, decydują urzędnicy ministerstwa rozwoju. Przez ponad dekadę największy na to wpływ miał Lajos Simicska, były współzałożyciel rządzącej partii Fidesz oraz jej skarbnik, który miał w tym resorcie zainstalowanych ponad setkę swoich urzędników, wcześniej pracujących dla jego firm.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej