Zadaniem Domu Historii Europejskiej, który powstał w Brukseli z inicjatywy europarlamentu, jest edukowanie o wspólnej historii i tożsamości Europejczyków. Reakcje, zwłaszcza w Polsce, pokazują, że to zadanie nadzwyczaj ryzykowne.

Dom otwarto w 2017 r. po ponad dekadzie debat zespołu historyków ze wszystkich krajów Unii. Zaczyna chronologiczną opowieść od rewolucji francuskiej. Próbując jednak odpowiedzieć na pytanie, czym jest Europa i co ją odróżnia od reszty świata, sięga znacznie dalej w głąb. Wskazuje m.in. na filozofię (popiersie Arystotelesa), demokrację (ostrakon z głosowania za wygnaniem Temistoklesa), praworządność, wszechobecność chrześcijaństwa (rzeźba papieża z katedry w Utrechcie i rysunek pielgrzyma), humanizm, oświecenie (encyklopedia Diderota), rewolucje (od tych krwawych po pokojową rewolucję goździków, jest też nawiązanie do Majdanu), ale też terror państwowy (ostrze gilotyny), kolonializm, handel niewolnikami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej