Jednym z ważniejszych mitów, których uparcie trzymają się nasi sąsiedzi, jest powszechne przekonanie, że stworzony w Związku Radzieckim i mniej więcej zachowany do dziś system szkolny dawno wyrwał się, jak to określają Rosjanie, „na czoło planety całej” i nie ma sobie równych na świecie. Niejeden znajomy przekonywał mnie, że na Zachodzie edukuje się debili i jeśli młody Rosjanin zostanie przeniesiony z przodującej ojczystej do szkoły tamtejszej, to natychmiast zostaje gwiazdą, prymusem i mają go tam za geniusza.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej