Simone Veil zrzekła się mandatu europosłanki, ale nie dlatego, by wycofać się z życia publicznego. Wykonała manewr mogący dziś wywołać zdumienie.

Zrezygnowała z posady w Brukseli, żeby wrócić do krajowej polityki. Dzień później stanęła na czele specjalnie dla niej stworzonego superresortu spraw społecznych, zdrowia i problemów miejskich w rządzie gaullistowskiego premiera Édouarda Balladura.

Veil była w tym czasie ikoną francuskiego i europejskiego życia politycznego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej