W Houjarray, na zachód od Paryża, w wieku 90 lat zmarł Jean Monnet. W 1988 r. na polecenie prezydenta François Mitterranda szczątki Monneta spoczęły w Panteonie.

„Są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy chcą być kimś, i ci, którzy chcą coś zrobić” – mawiał Dwight Morrow, amerykański dyplomata i biznesmen. Swojego przyjaciela Jeana zaliczał do drugiej kategorii. Ojciec Monneta handlował koniakiem w rodzinnym Cognac, ale Jean rzucił szkołę średnią i już jako nastolatek jeździł w interesach po Rosji, Bliskim Wschodzie i USA.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej