Żeby złapać hurtownika trzeba złapać płotkę

Wojciech Kwapiński*
2009-08-13, ostatnia aktualizacja 2009-08-13 15:13

Wasz apel o nie karanie , a więc de facto o legalizację posiadania narkotyków, może tylko zniweczyć jeden, a może najważniejszy czynnik motywujący do porzucenia nałogu i poddania się leczeniu. Wytrąci też broń policji w walce z narkobiznesem. Piszecie, że wpadają same płotki. Tak nie jest!

"Nie postulujemy legalizacji, ale przypominamy: narkomania to choroba. Skończmy ze straszeniem więzieniem ofiar nałogu. Karać trzeba producentów i dilerów" - to cytaty z artykułów akcji "My, Narkopolacy" w Gazecie Wyborczej. Hasło pozornie humanitarne i tchnące troską o ofiary nałogu. Tylko, że narkomania to choroba na własne życzenie - z chęci przeżycia nowych doznań, zdobycia sukcesu, czy ciekawości. Panów redaktorów proszę pilnie o odpowiedź: co to znaczy nie karać za posiadanie narkotyków? Jeśli posiadanie czegoś nie jest karalne, to znaczy, że można to mieć bezkarnie! A jeżeli można mieć bezkarnie, to jest to równoznaczne z legalnością. Nasuwa się pytanie: - Jak, u licha, można mieć bezkarnie coś, czego nie można bezkarnie wyprodukować, sprzedać czy bezkarnie kupić?

Dalej w swoim artykule przedstawiacie czytelnikowi tylko pół prawdy przytaczając art. 62. Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Albo nie doczytaliście ustawy do końca, albo celowo pominęliście milczeniem artykuł 71 i 72 w/w ustawy. Pozwolę sobie go przytoczyć w nadziei, że zapoznacie z nim swoich czytelników.

Art. 71 Ustawy o przeciwdziałaniu Narkomanii

1. W razie skazania osoby uzależnionej za przestępstwo pozostające w związku z używaniem środka odurzającego lub substancji psychotropowej na karę pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawieszono, sąd zobowiązuje skazanego do poddania się leczeniu lub rehabilitacji w zakładzie opieki zdrowotnej i oddaje pod nadzór wyznaczonej osoby, instytucji lub stowarzyszenia.

5. Sąd rozstrzyga po zakończeniu leczenia lub rehabilitacji, czy orzeczoną karę pozbawienia wolności należy wykonać.

Art. 72 Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii.

1. Jeżeli osoba uzależniona, lub używająca substancji psychoaktywnych szkodliwie, której zarzuca się popełnienie przestępstwa zagrożonego karą nie przekraczającą pięciu lat pozbawienia wolności, podda się leczeniu i rehabilitacji lub udziałowi w programie profilaktyczno-leczniczym, prowadzonym przez zakład opieki zdrowotnej, lub inny podmiot działający w ochronie zdrowia, prokurator może zawiesić postępowanie do czasu zakończenia leczenia.

2. Po podjęciu postępowania prokurator uwzględniając wyniki leczenia postanawia o dalszym prowadzeniu postępowania, albo występuje do sądu z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania.

3. Na postanowienie o dalszym prowadzeniu postępowania podejrzanemu przysługuje zażalenie.

4. W wypadku wskazanym w ust.2 warunkowe umorzenie można zastosować do sprawcy przestępstwa zagrożonego karą nie przekraczającą pięciu lat pozbawienia wolności.

Z powyższych artykułów ustawy wynika, że na każdym etapie można odstąpić od dalszego postępowania, a nawet już po skazaniu, zawiesić wykonanie kary w zamian za podjęcie leczenia. I to nie tylko w przypadku przyłapania na posiadaniu narkotyków, ale i innych przestępstw popełnionych w związku z ich używaniem. Gdzie jest więc ta restrykcyjność Ustawy?

Strach przed aresztowaniem, więzieniem może być jednym z czynników, które młodego człowieka zniechęcą do eksperymentowania z własnym mózgiem, ale też obniżą komfort ćpania .Trauma związana z aresztowaniem, przetrzymaniem choćby i 48 godz. w areszcie może być wystarczającym motywem do porzucenia drogi wiodącej ku zagładzie. Bardzo często dzięki takiemu aresztowaniu najbliższe otoczenie w porę dowiaduje się o problemie i może zacząć przeciwdziałać. Jeśli delikwent został pierwszy raz przyłapany na posiadaniu narkotyków prokuratorzy najczęściej odstępują od dalszego postępowania, odnotowując tylko zaistniały fakt. I tu otwiera się pole do działania dla Waszej Akcji! Tego powinno się dopilnować - w ramach istniejącej ustawy.

Wasz apel o nie karanie , a więc de facto o legalizację posiadania narkotyków, może tylko zniweczyć jeden, a może najważniejszy czynnik motywujący do porzucenia nałogu i poddania się leczeniu. Wytrąci też broń policji w walce z narkobiznesem. Piszecie, że wpadają same płotki. Tak nie jest! Ale nawet, gdyby tak było, to bez tych płotek - dilerów - detalistów nie byłoby biznesu, bo to oni rozprowadzają towar. Bez nich bossowie byliby bezradni. Żeby złapać hurtownika - szefa trzeba zacząć o odbiorcy towaru i detalisty - to chyba oczywiste. Jak policja ma się dobrać do szefów narkobiznesu, jeśli odbiorca będzie mógł posiadać narkotyki na własny użytek. A diler byłby ciężkim frajerem, gdyby miał przy sobie więcej niż na własny użytek.

I na koniec proszę odpowiedzieć mi na pytania! Kto tak naprawdę podpisuje się pod waszym apelem o złagodzenie ustawy? Ilu spośród podpisujących się jest żywotnie zainteresowanych bezkarnym posiadaniem narkotyków? Czyż odpowiedź nie nasuwa się sama - narkobiznes i użytkownicy narkotyków! Ich prosicie o poparcie?

*Wojciech Kwapiński, członek Zarządu Towarzystwa Rodziców i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych "Powrót z U"

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1