W każdym menelu widzę ojca

Ania
2009-08-13, ostatnia aktualizacja 2009-08-13 15:02

Wczoraj rozmawiałam z mamą przez telefon. Powiedziała, że ojciec znów pije.Ja już nie mam siły

ZOBACZ TAKŻE
Mam na imię Ania, mam 26 lat. Rok temu skończyłam studia. Dwa kierunki. Zawsze chciałam pomagać ludziom więc wybrałam fizjoterapię. Źle mi poszły egzaminy wstępne ale za to dostałam się na wychowanie fizyczne. Minął rok i znów złożyłam papiery na fizjoterapię. Tym razem się udało - 23 czerwca miałam dwa dyplomy magisterskie w kieszeni.

Pracuję na kuchni w pubie. Nie mam odwagi pracować jako fizjoterapeutka. Nic nie umiem po tych studiach, nie nadaję się do pracy na odpowiedzialnym stanowisku. W szkole też mam marne szanse na pracę. Liczą się znajomości.

Zostałam po studiach we Wrocławiu, choć pochodzę z małej miejscowości. Może i jakaś praca by tam dla mnie była, ale nie chcę wracać. Bo nie chcę patrzeć codziennie na mękę moich rodziców.

Odkąd pamiętam mama w domu robiła wszystko, najlepsza kobieta jaką znam. Jak byłam mała wszyscy nas chętnie odwiedzali, mama świetnie gotowała i jest bardzo gościnna. A ojciec? Niewiele włożył w nasze wychowanie. Czasem tylko nas postraszył żebyśmy byli grzeczni, albo powygłupiał się z nami. Większość czasu spędzał w garażu. Był mechanikiem samochodowym. Ponoć najlepszym w mieście. Jako jeden z nielicznych znał się na najnowszych modelach samochodów. Miał bardzo dużo pracy. Któregoś roku wujek załatwił mu pracę zagranicą, byłam wtedy w podstawówce. I zaczęły się wyjazdy na trzy miesiące w roku do roboty. Po kilku latach cała rodzina cieszyła się z wiosny, bo wiadomo było, że już niedługo ojciec wyjedzie i będzie spokój.

Jak wracał też się cieszyliśmy. Przywoził słodycze, robiliśmy remont w domu, były pieniądze. Minęło kilka lat i już nie było ani remontów, ani pieniędzy. Zaczynały się awantury. Na początku nie wiedziałam, o co chodzi. Później zorientowałam się, że ojciec pije.

W mojej rodzinie nigdy nie było szczerych rozmów - o uczuciach, o tym, że są jakieś problemy. Do dzisiaj tego nie umiemy. Mnie ratowały koleżanki, które dawały mi się wypłakać. Najgorzej miała mama, bo nawet rodzina nie widziała, jak wielki ból jej ojciec zadaje.

Jestem najmłodsza z rodzeństwa. Brat z siostrą poszli na studia do Poznania, przyjeżdżali czasem do domu, ale nie widzieli tyle, co ja. Wydaje mi się, że zostałam tym najbardziej "skażona". Ojciec pił coraz więcej. Przestał jeździć za granicę do pracy. Tu pracy też nie miał, jedynie rentę. Mama pracowała na coraz gorszych stanowiskach, ostatnia jej praca - sprzątaczka. Teraz nie pracuje.

Przez całe studia niewiele dostałam od rodziców. Musiałam pracować. Na rozrywki nie miałam czasu. Do dzisiaj czuję się zmęczona. Płakać mi się chce jak o tym myślę. Ojciec urządzał w domu piekło. Smród alkoholu znam tak dobrze, że jak spotykam menela na ulicy, widzę w nim mojego ojca.

Dwa lata temu mama napisała do mnie sms, że ojciec już nie wytrzymał kolejnego ciągu picia i wylądował w szpitalu. Byłam kilka dni wcześniej w domu. Zawsze starałam mu powiedzieć co myślę o jego piciu i że ma się opanować. Zapytałam go wtedy, czy widział się w lusterku, bo był cały żółty.

Zastanawialiśmy się potem codziennie, czy jutro umrze. Nie umarł. Lekarz powiedział, że to martwica wątroby IV stopnia. Nie da się odratować. Może będzie żył dwa tygodnie, może dłużej. Minęły dwa lata. Mama wydaje połowę jego renty na leki. Sama też choruje. Wiem, że jest jej ciężko. Chciałabym pomóc, ale nie mam siły, nie umiem przeprowadzać terapii. Nie radzę sobie z własnymi emocjami. A może wymyślam, może nie jest to wina ojca, tylko ja jestem "sierotą" i nie wiem, co ze sobą zrobić...

Wczoraj rozmawiałam z mamą przez telefon. Powiedziała, że ojciec znów pije.

Ja już nie mam siły. Wiem, że mama też.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1