Przez trzydzieści lat jako lekarz, w tym prawie piętnaście jako dyrektor szpitala psychiatrycznego, zajmowałem się między innymi leczeniem narkomanów. Czuję się w obowiązku przedstawić swój punkt widzenia na temat sugestii dotyczącej złagodzenia przepisów polskiej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Nie twierdzę, że ustawa jest doskonała. Nie zgadzam się natomiast z tym, jak twierdzą niektórzy, że uzależnienia to problem tylko medyczny. Wiedzą o tym dobrze psycholodzy, pedagodzy i - mam nadzieję - niektórzy rodzice narkomanów. Dlatego samo leczenie, w rozumieniu medycznym, nie rozwiązuje problemu walki z uzależnieniami. Przykładem może tu być przymusowe leczenie alkoholików na podstawie postanowienia sądowego. Efekty tego leczenia są powszechnie znane. Jeśli ktoś sam nie przekona się, że leczyć się musi, to żaden paragraf go nie przekona.
Znam narkomanów. Niestety, motywację do leczenia mają rzadko, chyba, że wymiar sprawiedliwości depcze im po piętach. Często natomiast narkomani zgłaszają się do szpitala li tylko dla poprawienia kondycji psycho-fizycznej, by po wyjściu ze szpitala ćpać nadal. I sprawa druga. Nie zgadzam się z tym, że trawka nie jest szkodliwa. Najczęściej, niestety, proceder zaczyna się od niewinnej "marychy", a kończy się na heroinie, kokainie czy amfetaminie.
Moim skromnym zdaniem walkę z uzależnieniami winno się zacząć od szerokiej akcji edukacyjnej dzieci i młodzieży poczynając od szkoły podstawowej, a kończąc na wyższej uczelni. Jeśli natomiast wszem i wobec będziemy mówić, że niedzielne, czy jak kto woli, sportowe palenie trawki jest nieszkodliwe, to daleko nie zajdziemy. Uważam również, że tak zwane posiadanie narkotyku na własny użytek jest też mydleniem oczu. I nie chodzi mi tu o zwykłego skręta. Znając doskonale przebiegłość narkomanów, jestem przekonany, że na własny użytek zaczną hodować konopie, mak, czy nawet krzewy koki.
I sprawa ostatnia. Otóż mam zastrzeżenia co do tak zwanego substytucyjnego leczenia uzależnionych. O ile mi wiadomo metadon dotyczy tylko substytucji osób uzależnionych od heroiny. Pytam więc jak leczyć uzależnionych od kokainy, amfetaminy czy innych chemicznych i organicznych "wynalazków"? Niestety narkomania, to nie straszenie ludzi, to problem ogólnoświatowy, z którym nikt do tej pory nie zdołał się uporać.